Friedrich Merz
Czarna robota dla AfD i skrajnej lewicy. Rosyjski wywiad poległ na prymitywnej manipulacji wyborczej Fot. EUS-Nachrichten / Shutterstock

Rosyjskie służby próbowały wpływać na wybory do parlamentów krajowych w Niemczech, wspierając skrajnie prawicową AfD i dyskredytując kandydatów innych partii. Tak wynika z raportu, o którym pisze "FAZ".

REKLAMA

Raport Ośrodka Monitorowania, Analiz i Strategii (CeMAS), o którym pisze w "Frankfurter Allgemeine Zeitung", dotyczy wpływu rosyjskich służb na wybory w Saksonii-Anhalcie, Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie.

Wynika z niego, że rosyjscy autorzy kampanii dezinformacyjnej wyprodukowali setki nagrań wideo i wpisów internetowych oczerniających kandydatów i partie, z wyjątkiem skrajnie prawicowejAlternatywy dla Niemiec (AfD) i skrajnie lewicowego BSW. Celem rozpowszechnianych w sieci materiałów było też pogłębianie różnic między Niemcami zachodnimi a landami z byłej NRD.

Setki filmów i wpisów oczerniających partie demokratyczne

Jako przykład dezinformacji "FAZ" wskazuje na film wideo rozpowszechniany w internecie na krótko przed wyborami w Saksonii-Anhalcie. Widać na nim, jak osoba o ciemnej skórze otwiera koperty z kartami wyborczymi do głosowania korespondencyjnego i unieważnia głosy oddawane na AfD. W komentarzu słyszymy, że wolontariusze o pochodzeniu migranckim popełniają oszustwo wyborcze.

"Wideo jest falsyfikatem, pomimo tego zdobyło w sieci pewną popularność. To element kampanii "Burza -1516" przypisywanej rosyjskiemu wywiadowi wojskowemu GRU" – wyjaśnia "FAZ". Z ustaleń CeMAS wynika, że wideo było początkowo rozpowszechniane przez konta angielskojęzyczne należące do sieci "Burza-1516", a następnie zostało przejęte przez konta niemieckie, które dodawały swoje komentarze i adresy polityków AfD, aby zwrócić ich uwagę na materiał. W ten sposób film uzyskał całkiem duży zasięg.

Mizerne rezultaty rosyjskich kampanii

Zdaniem CeMAS oraz niemieckich kół odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, prorosyjskie materiały rozpowszechniane są przede wszystkim przez boty, a w mniejszym stopniu przez rzeczywiście istniejące osoby. Niemieckie służby uważają, że materiały tego rodzaju nie miały istotnego wpływu na wynik wyborów w trzech badanych landach.

Do podobnego wniosku doszedł CeMAS badając skutki operacji "Matrioszka" polegającej na rozpowszechnianiu fałszywych filmów wideo podszywających się pod niemieckie redakcje oraz na tworzeniu fałszywych stron internetowych znanych niemieckich mediów. Celem tych kampanii dezinformacyjnych był przede wszystkim kanclerz Friedrich Merz. "Nie ma na razie przesłanek świadczących o poważniejszych skutkach tej kampanii" – czytamy w raporcie CeMAS.

Odpowiedzialnością za wyniki wyborów nie można obarczać rosyjskich kampanii dezinformacyjnych. Zdemaskowane operacje rosyjskich służb pokazują natomiast preferencje Kremla. Celem dezinformacji było podsycanie niezadowolenia z niemieckiego rządu i wskazywanie na AfD jako siły politycznej zdolnej do przywrócenia dobrych relacji z Rosją.

Opracowanie: Jacek Lepiarz (DW)