Rodzice przestają szczepić swoje dzieci. Przy takiej dynamice zmian grożą nam epidemie chorób zakaźnych

Rodzice przestają szczepić swoje dzieci. Przy takiej dynamice zmian grożą nam epidemie chorób zakaźnych.
Rodzice przestają szczepić swoje dzieci. Przy takiej dynamice zmian grożą nam epidemie chorób zakaźnych. Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Z roku na rok przyrasta liczba dzieci, których rodzice odmawiają podania im podstawowych szczepionek. Od 2009 roku takich dzieci przybywa w tempie 15-20 proc. rocznie. Aby społeczeństwo było zdrowe, zaszczepione musi być co najmniej 85 proc. populacji. Dzisiaj to 95 proc.


W 2012 roku rodzice aż 5,3 tys. dzieci odmówili podania swoim potomkom szczepionek na podstawowe choroby zakaźne – podaje "Rzeczpospolita". Lekarze alarmują, że od 2009 r. ta liczba rośnie o około 15-20 proc. Przez to coraz szybciej zbliżamy się do niebezpiecznej bariery, za którą pojawia się zagrożenie dla zdrowia publicznego i niebezpieczeństwo epidemii chorób zakaźnych. Ta granica to tzw. współczynnik zaszczepienia populacji, który musi być wyższy niż 85 proc. Dzisiaj to 95 proc., ale tempo zmian jest zastraszające. A lekarze ubolewają, że jedyne co mogą zrobić to nałożyć karą (maksymalnie 1000 zł) na rodziców, którzy odmawiają zaszczepienia swoich dzieci.

Dlaczego rodzice tak ryzykują? Justyna Socha z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP tłumaczy, że szczepienia też nie są obojętne dla zdrowia i zbyt często powodują powikłania. Nie szczepią, bo obawiają się chorób neurologicznych, padaczki i autyzmu.   Stowarzyszenie domaga się takich zmian w prawie, aby to rodzice sami mogli decydować, czy podejmą takie ryzyko, czy nie. CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: "Rzeczpospolita"

Ale lekarze przekonują, że powikłania występują tylko u dzieci, które mają nieujawnione wady genetyczne. Ale są one na tyle rzadkie, że właściwie nie obserwuje się ich w praktyce lekarskiej. Obserwuje się za to choroby, przed którymi szczepienia chronią. W zeszłym roku alarmująco wzrosła liczba chorujących na krztusiec i różyczkę. Na horyzoncie pojawia się też niebezpieczeństwo masowych zachorowań na odrę, której nie obserwowano od 20 lat.

Zmowa koncernów farmaceutycznych, nieuzasadniona panika rodziców, kłamstwa bez oparcia w badaniach klinicznych czy uzasadnione wątpliwości i realne ryzyko autyzmu lub innych poważnych powikłań u dzieci. Teorii nie brakuje. Jedni lekarze mówią, że to bzdura i demagogia, inni zwracają uwagę na ogromną presję szczepionkową, a zagubieni rodzice stoją przed wyborem szczepić i ryzykować, czy nie szczepić i również ryzykować. O co tak naprawdę chodzi w tym całym zamieszaniu szczepionkowym?





Źródło: "Rzeczpospolita"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...