20-latka
20-latka Fot. Otto Phokus/http://www.flickr.com/photos/jbmac/CC BY-SA 2.0/http://bit.ly/2oQJN

Droga Redakcjo, zauważyłam, że w niektórych serwisach regularnie pojawiają się artykuły mówiące, iż pokolenie dzisiejszych dwudziestolatków jest pokoleniem straconym. Nigdy na nie nie reagowałam, bo sądziłam, że nie warto. Ostatecznie jednak czytając i słuchając szeroko rozumianych publicznych "autorytetów" mówiących prosto w twarz mnie i moim znajomym, że jesteśmy beznadziejni, zdecydowałam się wypowiedzieć na ten temat.

REKLAMA
Przede wszystkim warto zwrócić uwagę, że za nasze wychowanie odpowiedzialne jest właśnie pokolenie naszych krytyków, więc kto tutaj poniósł porażkę?
Jednak ja nie zgadzam się ze zdaniem, iż jesteśmy pokoleniem straconym i beznadziejnym! Oczywiście, jeżeli nasi adwersarze główna wiedzę o młodzieży czerpią z seriali czy filmów typu "Galerianki" to nie dziwią mnie ich opinie. Niemniej warto zauważyć, że życie na ekranie różni się od tego w realu. Mamy w Polsce mnóstwo młodych, ambitnych ludzi. Ludzi, którzy nie czekają na mannę z nieba, którzy nie mogą liczyć na grube portfele swoich rodziców, spadające na nich oferty pracy i wsparcie starszych. Mamy młodych Polaków, którzy biorą los w swoje ręce, godzą studia z pracą, podejmują się różnych zajęć i wcale nie mają wygórowanych wymagań, którzy mierzą wysoko i odważnie stawiają kolejne kroki. Moi rówieśnicy to ludzie oczytani, znający języki, podróżujący, nie kierujący się stereotypami i uprzedzeniami.
Jasne, że znajdą się i tacy, którzy nie potrafią zrobić sobie kanapki, kupić biletu autobusowego i bez rodziców zgubiliby się na prostej ulicy. Ale w każdej kategorii wiekowej mamy przedstawicieli takiego "gatunku".
My, młodzi czasem jesteśmy głośni, niecierpliwi, może i bezczelni, ale czyż nie jest to prawo młodości? Czy brak pracy i perspektyw jest naszą winą? Nie, i my wcale nie szukamy winnych!
Wiara, ta młodzieńcza wiara i odwaga są naszymi zaletami. Wiemy czego chcemy. Nie mamy wiele do stracenia, więc staramy się zamieniać nasze sny w rzeczywistość. Wiemy, że warto, bo chcemy prowadzić spokojne życie, chcemy pracować dla nas samych i dla naszych dzieci. Kochamy Polskę, czasem pomarudzimy, ale to nasza Ojczyzna. Tutaj chcemy żyć i pracować.
Tylko, proszę, nie nazywajcie nas pokoleniem "przegranym", "straconych nadziei', "pokoleniem złamanym".
Po pierwsze jesteśmy efektem Waszych starań, więc może zrobimy mały rachunek sumienia? A po drugie jesteśmy nadzieją tego kraju, mamy siły i ochotę walczyć, chcemy to robić dla nas wszystkich, ale atakujące nas zewsząd epitety "przegrani", "straceni" wcale nam nie pomagają i nie zagrzewają do walki. Proszę, przestańcie nas upokarzać.
Nie jesteśmy Waszą piętą achillesową. Jesteśmy Waszym kapitałem!