
Zaatakowanie jajkiem prezydenta Bronisława Komorowskiego może wywołać reperkusje w Biurze Ochrony Rządu. MSW oświadczyło bowiem, że nie zbagatelizuje incydentu, do którego doszło na Ukrainie. BOR zostało już objęte postępowaniem wyjaśniającym.
W minioną niedzielę Bronisław Komorowski gościł w ukraińskim Łucku, gdzie wziął udział w uroczystościach związanych z 70.rocznicą rozpoczęcia rzezi wołyńskiej. Kiedy prezydent Polski podszedł do osób zgromadzonych przy kościele, w którym odbyła się nieco wcześniej msza święta z udziałem oficjeli, 21-letni Ukrainiec Iwan Sz. rozbił na jego ramieniu jajko. Do incydentu doszło pomimo tego, że Komorowski był pilnowany przez funkcjonariuszy BOR.
W mediach momentalnie pojawiły się głosy mówiące o błędach agentów. Dzisiaj przyznało się do nich Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, dodając, że w związku z zaatakowaniem prezydenta jajkiem BOR objęto postępowaniem wyjaśniającym. MSW zaznaczyło przy tym, że część winy może leżeć po stronie służb ukraińskich.
Oświadczenie MSW w sprawie incydentu w Łucku
