MSW uważa, że w Łucku funkcjonariusze BOR nie zastosowali w pełni właściwych procedur.
MSW uważa, że w Łucku funkcjonariusze BOR nie zastosowali w pełni właściwych procedur. Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

Zaatakowanie jajkiem prezydenta Bronisława Komorowskiego może wywołać reperkusje w Biurze Ochrony Rządu. MSW oświadczyło bowiem, że nie zbagatelizuje incydentu, do którego doszło na Ukrainie. BOR zostało już objęte postępowaniem wyjaśniającym.

REKLAMA

W minioną niedzielę Bronisław Komorowski gościł w ukraińskim Łucku, gdzie wziął udział w uroczystościach związanych z 70.rocznicą rozpoczęcia rzezi wołyńskiej. Kiedy prezydent Polski podszedł do osób zgromadzonych przy kościele, w którym odbyła się nieco wcześniej msza święta z udziałem oficjeli, 21-letni Ukrainiec Iwan Sz. rozbił na jego ramieniu jajko. Do incydentu doszło pomimo tego, że Komorowski był pilnowany przez funkcjonariuszy BOR.

W mediach momentalnie pojawiły się głosy mówiące o błędach agentów. Dzisiaj przyznało się do nich Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, dodając, że w związku z zaatakowaniem prezydenta jajkiem BOR objęto postępowaniem wyjaśniającym. MSW zaznaczyło przy tym, że część winy może leżeć po stronie służb ukraińskich.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych otrzymało szczegółowe wyjaśnienia na temat incydentu w Łucku. Według wstępnych ustaleń nie zostały w pełni zastosowane właściwe procedury przy ochronie najważniejszych osób w państwie. Już rozpoczęło się postępowanie wyjaśniające w Biurze Ochrony Rządu. Sprawdzane są przede wszystkim obowiązujące procedury. Analiza incydentu wskazuje również, że mogły zawieść także profilaktyczne działania ochronne, leżące w kompetencji służb ukraińskich, będących gospodarzem wizyty. Biuro Ochrony Rządu i MSW nie zbagatelizują tego incydentu  i wyciągną z niego wnioski na przyszłość. CZYTAJ WIĘCEJ

Oświadczenie MSW w sprawie incydentu w Łucku