
Profesor Zbigniew Lew-Starowicz przyznał, że niegdyś leczył z homoseksualizmu osoby, które prosiły go o pomoc w tej sprawie. – Leczenie wyglądało tak, że jeśli homoseksualista oglądał męską pornografię, widać było, że na nią reaguje, dostawał uderzenie prądem. Nie chodziło o to, by ci ludzie tracili przytomność, ale by odbierali ten bodziec jako przykry. Działałem w dobrej wierze, w dodatku ci pacjenci uważali siebie za chorych – zdradził seksuolog.
W wywiadzie udzielonym stacji TVP Info prof. Lew-Starowicz odniósł się do swojej autobiografii "Pan od seksu", która w sierpniu trafi do sprzedaży. Seksuolog poruszył w niej m.in. temat homoseksualistów. Odpowiadając na pytanie o ten wątek, profesor podkreślił, że kiedy zaczynał karierę, osoby homoseksualne były traktowane przez władze PRL niemalże jak przestępcy. Namierzała je milicja, musiały żyć w konspiracji, kamuflując swoje preferencje seksualne. W ciągu kolejnych kilkudziesięciu lat, jak zaznaczył, podejście do homoseksualistów bardzo się zmieniło.
Prof. Zbigniew Lew-Starowicz
Dla TVP Info
Prof. Lew-Starowicz przyznał, że kiedyś starał się leczyć homoseksualistów, bo "takie było wtedy podejście". Obok metod psychoterapeutycznych, opierających się na rozmowie, stosował także terapię awersyjną, która polegała na rażeniu pacjenta prądem, by zaczął kojarzyć pobudzenie seksualne z bólem. Taka metoda była skuteczna, ale jej efekty nie były trwałe. – Ucieczka od bólu jest naturalnym odruchem. Tak to wygląda nie tylko w kontekście homoseksualistów – zauważył seksuolog.
Prof. Lew-Starowicz podkreślił, że obecnie nie wierzy, by dało się zmienić orientację "stuprocentowego homoseksualisty".
Prof. Zbigniew Lew-Starowicz
Dla TVP Info
Czytaj także:
źródło: TVP Info
