
Cała Polska żyje jednym. Śmierć maleńkiej Magdy z Sosnowca to temat, który nie schodzi z ust, a media na żywo relacjonują każdy zwrot w tej sprawie. Jest tragiczna i bulwersująca, ale czy bardziej niż inne tragiczne historie, których bohaterami są dzieci?
REKLAMA
- Wszyscy na ten temat dyskutują. Dyskutują prawnicy, dziennikarze ze swoimi rozmówcami, dyskutują też politycy - powiedziała nam wczoraj posłanka Beata Bublewicz, komentując ostatnią konferencję detektywa Rutkowskiego. Jej zdaniem, takie zainteresowanie wzbudził fakt, że ta sprawa jest bardzo zagmatwana.
Sprawa Madzi w obiektywie
Historia z Sosnowca wzbudziła wśród Polaków ogromne emocje. Mimo, że ostatnio wydarzyło się kilka niemniej bulwersujących tragedii, w których w ostatnim czasie ofiarami padały maleńkie dzieci.
Przed rokiem w Jasieniu (woj. lubuskie) liczący dwa dni chłopczyk, został najpierw skatowany przez rodziców, a potem utopiony w latrynie. Z niej wyciągnięty i i pobity jeszcze raz. W chwili śmierci nie miał nawet nadanego imienia. Ktoś to pamięta? Rok po tym dramacie za zabójstwo synka ze szczególnym okrucieństwem rodzice usłyszeli wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Bez obecności kamer na sali.
W połowie listopada sopoccy policjanci zatrzymali matkę 3-letniej Weroniki. Chwilę wcześniej utopiła swoją córeczkę w morzu spychając z molo. W lodowatej wodzie dziecko nie miało szans na przeżycie. Tego samego dnia ciało dziewczynki znaleziono 200m od sopockiej plaży. I w tym przypadku kobieta nie potwierdzała najbardziej prawdopodobnej wersji. Twierdziła, że dziecko wpadło do wody samo i nie zdołała go uratować. Śledczy nie mieli jednak większych wątpliwości, że Weronikę do morza zepchnięto. Następnego dnia 34-letnia matka usłyszała zarzut zabójstwa. Dramat w sercu najpopularniejszego kurortu w Polsce dokumentuje zaledwie kilka zdjęć.
- To, co dzieje się w związku ze śmiercią sześciomiesięcznej Magdy, błyskawicznie łamie mnóstwo medialnych barier i tabu. CZYTAJ WIĘCEJ
Kilka tygodni wcześniej w bulwersujących okolicznościach w centrum Lublina zmarła dwumiesięczna dziewczynka. Przez całą noc jej rodzice organizowali w mieszkaniu libację. Rano wezwali do niej pogotowie, które mogło już tylko stwierdzić śmierć maleństwa. Wkrótce do aresztu trafił jego ojciec, matka i ich koleżanka, która brała udział w suto zakrapianej imprezie. Co w sprawie dalej? Tego można dowiedzieć się tylko z krótkich wzmianek w lokalnej prasie.
Przypadków, gdy dziecko nieumyślnie ginie przez rodziców też nie brakuje. W grudniu ubiegłego roku zarzuty usłyszeli rodzice, którzy podczas powodzi pozwolili swemu dziecku na rejs kajakiem po wezbranej rzece Szreniawie. - Zezwalając na rejs kajakiem w takich warunkach, bez żadnych środków bezpieczeństwa, w towarzystwie znajomego, który na dodatek był pod wpływem alkoholu, bezpośrednio narazili córkę na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, przez co nieumyślnie doprowadzili do jej śmierci - mówił prokurator. Do garstki krakowskich dziennikarzy.
W tragicznych okolicznościach dziecko zmarło i dzisiaj. Policja ze Stalowej Woli właśnie wyjaśnia śmierci czteromiesięcznej Agnieszki ze wsi Radomyśl nad Sanem. Śledczy zatrzymali jej rodziców, a sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Stalowej Woli, która sprawdzi, czy dziecko nie zmarło z powodu braku właściwej opieki. Wozy transmisyjne największych stacji zostały jednak na Śląsku.
Dlaczego? - To, co dzieje się w związku ze śmiercią sześciomiesięcznej Magdy, błyskawicznie łamie mnóstwo medialnych barier i tabu. (...) To, co się dzieje w tej sprawie, to rzecz bez precedensu w polskiej rzeczywistości medialnej - napisał dziś popularny i doświadczony dziennikarz RMF FM, Konrad Piasecki.

