Drożdżówki od Kuchennych Partyzantów
Drożdżówki od Kuchennych Partyzantów Agencja Gazeta

Jak poznać nowych ludzi i bawić się z nimi przez cały wieczór? Nie w klubie i nie na imprezie, a w spokojniejszych warunkach? I przy okazji coś załatwić, czegoś się dowiedzieć? Istnieją na to sposoby. Można za pośrednictwem odpowiednich stron zaproponować wspólną naukę, "wymienić" się na przysługi albo na... domy. Lecz jeżeli chodzi o "koleżeńskie biznesy" prym od dawna wiodą kulinaria.

REKLAMA
Pięć tygodni temu powstał w Warszawie Dinner Club, czyli inicjatywa zrzeszająca pasjonatów gotowania, którym nie chodzi tylko o jedzenie, ale i o... przyjaźń. Na ich stronie internetowej można stworzyć kulinarne wydarzenie (na przykład wspólne robienie sushi), zaprosić na nie znajomych i pozwolić dołączyć także tym, których nie znamy.
Każdy gość deklaruje co ze sobą przyniesie, a później w radosnej atmosferze razem z innymi gotuje, uczy się nowych umiejętności i przede wszystkim dobrze się bawi. Współzałożyciele Dinner Clubu, czyli Agata Chmielewska, autorka bloga eksperymentalnie.com i Paweł Sieczkiewicz zaprosili mnie wczoraj na pyszny makaron z cukinią, aby dać przedsmak tego, na czym polega według nich wspólne gotowanie.
Pogadajmy sobie!
– Założyłem tę stronę, ponieważ uwielbiam mówić – śmieje się Paweł. – Jestem bardzo towarzyski i chcę poznawać nowych ludzi. Stwierdziłem, że świetnie byłoby połączyć przyjemne z pożytecznym i znaleźć jakiś pretekst, aby spotkać ciekawe osoby. Gotowanie okazało się być idealne. Dopiero zaczęliśmy, ale odbyło się już 30 wydarzeń, podczas których wspólnie gotowaliśmy. Planujemy wkrótce wprowadzić na stronę opcję o nazwie "zainteresowania", którą każdy będzie wypełniał, dzięki czemu ludzie przychodzący na kolację będą wiedzieli o czym mogą porozmawiać z pozostałymi gośćmi – wyjaśnia.
Agata, popularna blogerka kulinarna, sprawuje nad projektem opiekę merytoryczną. W przyszły czwartek, w jej mieszkaniu na Mokotowie, odbędzie się wspólne robienie sushi – będzie tanio, smacznie i przede wszystkim wesoło.
Długa tradycja
Wspólne gotowanie, krojenie warzyw i pomaganie w mieszaniu sosów zdążyło się już u nas zadomowić. Kolacje w stylu popularnych w Anglii i USA klubów kolacyjnych, można jeść w Warszawie już od dłuższego czasu. Sama kilka razy tego spróbowałam.
Szóstka ludzi, których zobaczyłam tego dnia po raz pierwszy, mieszkanie na ostatnim piętrze, żywe rozmowy, pyszna kolacja i masa słodkości – taka była wizyta u Kuchennych Partyzantów.
Pod nazwą "Kuchenna Partyzantka" kryje się nie tylko strona, która skutecznie radzi jak jeść tanio i dobrze oraz oszczędzać jedzenie - to także tradycja środowych kolacji, przygotowywanych przez Igora i jego wybrankę Ewę dla przyjaciół oraz ich znajomych. Aby móc posilić się tymi specjałami należy przyjść na ulicę Świętosławską, wyjechać windą na ostatnie piętro bloku, ładnie się przywitać i wrzucić 10 złotych do wielkiego słoja w kształcie głowy. Za tę niewielką cenę otrzymujemy danie główne, dwa desery, muzykę, wino i towarzystwo ciekawych ludzi, chętnych do rozmowy na każdy temat – czyli wszystkie składniki idealnej kolacji.
Tego dnia, kiedy sprawdziłam to na własnej skórze, tuż po powitaniach Igor zaprosił nas do kuchni i powiedział – zobaczcie jakie znalazłem awokado, kosztowało 80 groszy, a tu limonki po 3 złote za kilogram. Ludzie czytając naszą stronę nie wierzą, że produkty, które kupujemy są aż tak tanie. Ale to prawda. Kupujemy je na targu przy Rondzie Wiatraczna. Dostawcy zawsze wystawiają koszyki z „wczorajszymi” warzywami, które można dostać za grosze.
"Dzięki temu jestem szczęśliwy"
– Nawet nie wiesz ilu ludzi się tu przewinęło i ile rzeczy się działo – mówiła mi chwilę później Ewa. Opowiadała jak wiele zniosło ich mieszkanie przez prawie rok i jakie specjały przygotowywali dla swoich gości. Do rozmowy dołączył Igor – Partyzantka to coś, dzięki czemu jestem szczęśliwy. We wspólnym jedzeniu jest magia.
Schodzimy na dół. Carbonara z domowymi „kluskami” ląduje na talerzach, a wraz z nią sałatka. W trakcie jedzenia poruszamy poważne tematy: jest polityka, religia i choroby społeczeństwa. Dalsze rozmowy są bardzo osobiste. Ludzie poznani zaledwie dwie godziny wcześniej otwierają się przede mną od razu, ja przed nimi także. Tego wieczoru czułam się, jakbym odwiedziła dawno niewidzianych przyjaciół.
logo
Partyzanckie Wege Burgery. Agencja Gazeta

Kulturalny łosoś
W Warszawie istnieją także inne kulinarne kluby. Jest 12 Krzeseł, jest Kuchnia Dantego i kilka domowych restauracji, które założyli korporacyjni uciekinierzy. Jest też bardzo ciekawy klub, który stawia nie tylko na pyszne jedzenie, ale i na sztukę, czyli Przystawka z Kultury, na Starym Mokotowie. Każde z tych miejsc pozwala na zawarcie nowych przyjaźni oraz przeżycie pięknego i pysznego wieczoru. Warto spróbować. W koleżeństwie siła!