
Sposób na ocieplenie wizerunku? Na pierwszy rzut oka może się tak wydawać. Na Facebooku pojawił się profil "Straż Miejska Warszawa", którego popularność rośnie w oczach. Tyle tylko, że warszawscy strażnicy nic o nim nie wiedzą. – Obserwujemy ten profil – mówi enigmatycznie Monika Niżniak z warszawskiej straży miejskiej.
Jeszcze do niedawna po wpisaniu na Facebooku słów "straż miejska" pojawiały się strony: Zlikwidować Straż Miejską w Krakowie, Straż Miejska - Likwidacja, czy też Zlikwidujmy Straż Miejską. Tymczasem znalazł się ktoś, kto nie chciał niczego likwidować, a wręcz przeciwnie – założył profil Straż Miejska Warszawa. Zaledwie od 12 sierpnia "polubiło" go już blisko 5 tysięcy facebookowiczów i liczba ta rośnie z godziny na godzinę.
Najbardziej zdziwieni pojawieniem się profilu są sami strażnicy miejscy, którzy podkreślają, że nie mają nic wspólnego z jego pojawieniem się. Rzeczniczka warszawskiej Straży Miejskiej niechętnie wypowiada się na ten temat gdyż jak podkreśla, nie chce reklamować uderzającego w straż miejską profilu. – Jedyne co mogę powiedzieć, to że nie jest to nasza strona i obserwujemy ją – stwierdziła Monika Niżniak. Na pytanie, czy przewidują jakiekolwiek działania w tej sprawie sprawie słyszmy – To pan powiedział – stwierdza rzeczniczka.
Czy twórca fanpage'a obawia się jakichkolwiek negatywnych konsekwencji? – Dobry żart aresztu wart – odpowiada. Można się jednak spodziewać, że prędzej czy później dojdzie do zamknięcia strony. A o to wcale nie trudno, bo wystarczy, że prawdziwa Straż Miejska zgłosi się z takim żądaniem do Facebooka. – Tak, czasem z tego powodu popłakuję wieczorami – mówi założyciel Straż Miejska Warszawa. Na pytanie, co zrobi po jego zamknięciu stwierdza zaś: – Umrę z braku satysfakcji i poczucia własnej wartości – mówi niewzruszony. Twierdzi też, że straż miejska już się z nim skontaktowała w tej sprawie. – W zeszłym tygodniu. Uciekłem – stwierdza nasz rozmówca, który nieco na siłę stara utrzymać rozmowę w żartobliwej konwencji.

Nagonka trwa? Sami strażnicy mają już dość nagonki na swoją formację, a pojawienie się prześmiewczego profilu na Facebooku traktują jako jej kolejną odsłonę. Bartek, miłośnik Warszawy przyznaje, że zdębiał gdy zobaczył, jak wielu jego znajomych lubi profil "SMwW". – Były to osoby, których raczej bym nie podejrzewał o sympatię do organów ścigania – mówi nasz rozmówca, śledzący fałszywy profil warszawskiej służby. Sam twórca strony też nie kryje zdziwienia, ale bynajmniej nie popularnością samego fanpage'a. – Jestem zaskoczony, że żart z rabatką ma mniej lajków niż ten z psem. Rabatka jest śmieszniejsza – przekonuje.
Według strażników miejskich jest to kolejny atak. A co na ten temat sądzi twórca profilu? – Leżącego się nie kopie, to satyra która nawet nie stała obok ataku – stwierdza. Fanpage nie jest żadną "zorganizowaną akcją", a jego założycielem kierowały dość spontaniczne wydarzenia z prywatnego życia.
Jaki jest odbiór internautów? – Duża dawka absurdalnego humoru. Zdjęcia i podpisy pod nimi nie obrażają na szczęście strażników miejskich, tylko wyśmiewają absurdalne historie jakie często widzieliśmy z ich udziałem. Czasem oczywiście jest to przesadzone, podobnie jak kiedyś dowcipy o policjantach – mówi Bartek z Warszawy.
Ula pracująca w social media również jest fanką serwisu. Jej zdaniem, fałszywy profil Straży Miejskiej wskazuje przede wszystkim na to, że strażnicy "przespali" pojawienie się mediów społecznościowych. – Wpisy są przezabawne i inteligentnie złośliwe, bez ulegania pokusie taniego chamskiego dowcipu, mimo że temat aż się prosi. Twórcy profilu pięknie wykorzystali fakt ignorancji Straży Miejskiej w kwestii mediów społecznościowych. Może to da tej szlachetnej formacji do myślenia? – zastanawia się rozmówczyni naTemat.
Co można poczytać na fanpage'u Straży Miejskiej? Oczywiście "newsy":
Straż Miejska Warszawa
Wpis na falszywym profilu Straży Miejskiej

