Na nerwicę choruje nawet 15 proc. dzieci w wieku szkolnym
Na nerwicę choruje nawet 15 proc. dzieci w wieku szkolnym Fot. Pink Sherbet Photography / http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en / CC BY / http://www.flickr.com/photos/pinksherbet/3966866458/in/photostream/

Na nerwice choruje już 10-15 proc. dzieci w wieku szkolnym. To bardzo groźne choroby, które uniemożliwiają im często codzienne funkcjonowanie. Ich leczenie jest trudne i długotrwałe, a całkowita rekonwalescencja jest praktycznie niemożliwe. Lekarze ostrzegają, że coraz częściej jednym z powodów nerwic u dzieci jest stres w domu i szkole, który oddziałuje na nie od najmłodszych lat.

REKLAMA

- Ostatnio trafił do nas 13-letni pacjent. Uważał, że jego rodzice są w jakiś sposób nieczyści. Nie pozwalał im wchodzić do siebie do pokoju. Wszystkie swoje ubrania, bezpośrednio po powrocie do domu, wrzucał do prania. Rzeczy w pokoju miał wyczyszczone i tylko on mógł ich dotykać. Na higienę osobistą przeznaczał kilkanaście godzin na dobę. Chłopiec nie był w stanie funkcjonować ani w szkole, ani w domu. Jego choroba dotykała całą rodzinę - mówi w rozmowie z naTemat dr hab. Filip Rybakowski, kierownik Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży, Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie i kierownik Katedry Psychologii Klinicznej, WZ Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Poznaniu. Skąd ten wzrost

Przypadek 13-latka nie jest odosobniony. Lekarze przyznają, że coraz częściej do szpitali i na terapie trafiają dzieci cierpiące na nerwice, czy raczej zaburzenia lękowe, bo to tym szerszym terminem nazywa się nerwice u dzieci. - Badania pokazują, że 10-15 proc. dzieci w wieku szkolnym choruje na zaburzenia lękowe. Nerwica natręctw (jedno z zaburzeń lękowych) może dotykać ok. 1-2 proc. z nich - przyznaje dr hab. Filip Rybakowski.

Zdaniem lekarzy nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy ten wzrost przypadków hospitalizacji wynika ze wzrostu zachorowalności, czy z większej rozpoznawalności objawów choroby przez lekarzy rodzinnych i pediatrów oraz większej świadomości zdrowotnej społeczeństwa.

Zaburzenia nerwicowe nie mają jednej przyczyny. Czynniki genetyczne odgrywają pewną rolę, ale nie jest jednak tak, że każde pokolenie dziedziczy nerwicę. - Dziedziczy się podatność, która uwarunkowana jest współdziałaniem wielu genów. Jeśli na tę podatność nałożą się inne czynniki, takie jak trudności rodzinne, problemy w szkole lub inny rodzaj stresora, istnieje duże prawdopodobieństwo, że pojawią się objawy lękowe - uważa dr hab. Filip Rybakowski.

Szczególnie ważnym środowiskiem dla dzieci i młodzieży jest w tym przypadku rodzina. Według ekspertów może ona zarówno stanowić ogromne wsparcie w sytuacjach kryzysowych, jak i sama takie kryzysy wywoływać i w ten sposób przyczyniać się do wystąpienia stanów lękowych. - Rodzina jest środowiskiem, które bez wątpienia może przyczyniać się do łagodzenia, jak i nasilania objawów nerwicowych. Może być to szczególnie istotne w przypadku zespołu lęku separacyjnego, którego osiowym objawem jest obawa przed rozstaniem z najważniejszym opiekunem - podkreśla dr Rybakowski.

Nerwica bardzo często uniemożliwia normalne funkcjonowanie

Lekarze cały czas badają i poszukują wszystkich czynników prowadzących do wystąpienia objawów lękowych. Przykładem są poszukiwania przyczyn zespołu obsesyjno-kompulsywnego (nerwica natręctw). - Badania wskazują, że za część przypadków zachorowania może odpowiadać przebycie zakażenia bakteriami z grupy paciorkowców. Tymi samymi, które odpowiedzialne są za typowe anginy - mówi dr Rybakowski.

Do okresu dojrzewania zachorowania na nerwice rozkładają się po równo między chłopców i dziewczynki. Po tym okresie, czyli od wieku 12-14 lat na nerwice 2-3 krotnie częściej zapadają dziewczyny i kobiety. 


Wszechogarniający lęk

Objawy nerwicy są bardzo różne, ale koncentrują się wokół lęku. Stąd nazwa zaburzenia lękowe. Wyróżniamy sześć podstawowych rodzajów stanów lękowych.

Zespół lęku napadowego, kiedy nagle i bez powodu pojawia się bardzo silny lęk. Nie jest to lęk przed czymś/kimś konkretnym

Zespół lęku ogólnego, czyli mniej nasilone ale bardziej przewlekłe, nadmierne obawy dotyczące siebie lub osób z najbliższego otoczenia

Zespół lęku separacyjnego, kiedy występuje silna obawa przed rozdzieleniem z rodzicami, rodzeństwem 

Zespół fobii swoistej, lęk przed konkretną osobą, rzeczą, sytuacją

Zespół fobii społecznej, czyli obawa przed występowaniem społecznym, np. w środowisku szkolnym lub rówieśniczym 

Zespół obsesyjno-kompulsywny, dawniej nazywany nerwicą natręctw, w którym dominują natrętne myśli powodujące lęk i chęć ich złagodzenia poprzez wykonywanie natrętnych czynności


- U dzieci i młodzieży występują wszystkie te zespoły, ale najpopularniejsze są fobia swoista (np. szkolna) i zespół lęku napadowego - dr Rybakowski. O nerwicy mówimy, kiedy objawy utrzymują się przez dłuższy czas i prowadzą do upośledzenia funkcji społecznych np. wywołując trudności bądź całkowicie uniemożliwiając relacje z rówieśnikami.

Najpoważniejsze objawy lęku mogą mieć charakter objawów fizykalnych (cielesnych) oraz psychicznych. Do tych pierwszych zalicza się m.in. pocenie, drżenie, nudności i kołatanie serca. Natomiast objawy psychiczne obejmują uczucia przerażenia, odrealnienia, zagrożenia oraz poczucie zagrażającej śmierci.

Nerwica natręctw

Do ciężkich powikłań mogą prowadzić szczególnie objawy nerwicy natręctw. - Jeśli

Na nerwicę natręctw choruje około 2 proc. dzieci w wieku szkolnym

chory myje ręce 20h na dobę, czasem z użyciem silnych detergentów, bardzo szybko ma ciężkie powikłania dermatologiczne - przyznaje dr Rybakowski. Dlatego tak ważna jest wyrozumiałość najbliższych i wsparcie. Trudność w leczeniu polega m.in. na tym, że pomimo chęci, chory nie jest w stanie samodzielnie nad tym zapanować.

Niektóre badania wskazują, że znacznie częściej na nerwice natręctw zapadają osoby, które mają cechy perfekcyjności, i silnie zakorzenione dążenie do idealnego porządku i doskonałości.

Współchorująca rodzina

Przytoczony na początku artykułu przykład 13-latka pokazuje, że nerwice są bardzo trudnymi do leczenia i silnie upośledzającymi zaburzeniami. Obciążenie dotyczy nie tylko pacjenta, ale również jego najbliższych. Jest to szczególnie bolesne w przypadku dzieci, które bardzo cierpią, a rodzice są bezsilni.

Psychiatrzy i psycholodzy mają świadomość, że rodzinie jest bardzo trudno postępować właściwie w stosunku do dziecka, cierpiącego na nerwicę. Lekarze sami podkreślają, że nie ma tutaj złotego środka. - Cierpiących na stany lękowe, a w szczególności młodzież i dzieci, trzeba bardzo wspierać. Bliscy muszą podchodzić z ogromnym zrozumieniem. To trudna choroba. Nie wolno krytykować powtarzających się objawów lękowych, bo są one niezależne od chorych. Dlatego ogromnie ważne jest, żeby rodzina dowiedziała się o nerwicach jak najwięcej - podkreśla dr hab. Filip Rybakowski.

Rodzina jest jednym ze środowisk potęgujących ryzyko wystąpienia objawów lękowych

Według lekarza jest to tym bardziej ważne, że rodzice mają często szkodliwą tendencję ulegania pewnym zachowaniom lękowym, co może prowadzić do ich wzmacniania. - Jeśli dziecko boi się chodzić do szkoły rodzice często chcą mu ulżyć, ograniczyć stres i pozwalają mu zostać w domu. To zaczyna się powtarzać. Dziecko zamiast wrócić do szkoły rozwija u siebie coraz bardziej nasilone objawy lęku, co w konsekwencji prowadzi do całkowitego wykluczenia z życia szkolnego - ostrzega lekarza.

Szczególnie problematyczne dla najbliższych są dolegliwości związane z zespołem natręctw - przede wszystkim czynności kompulsywne, takie jak np. bardzo częste, zbędne mycie rąk. Według dr Rybakowskiego najbliżsi powinni reagować, ale nie spontanicznie. - Potrzebne jest rozsądne przeciwstawianie się natręctwu. Istotne jest tu planowe działanie w porozumieniu z psychoterapeutą. Jeśli wiemy, że ktoś myje ręce np. kilka razy na godzinę trzeba to ograniczyć do np. dwóch razy na godzinę, a później jednego - podkreśla. Choroba na całe życie

Leczenie tej choroby nie jest łatwo, bo z nerwicy nie da się wyleczyć całkowicie. Terapia ma doprowadzić przede wszystkim do ustąpienia objawów. - Większość chorych cierpiących na nerwice udaje się doprowadzić do stanu ustąpienia objawów. Leczenie trwa średnio 2-3 lata. Ustąpienie objawów nie oznacza oczywiście całkowitego wyleczenia. Osoby, które chorowały na nerwicę zawsze są w grupie podwyższonego ryzyka. Są narażone na nawroty objawów lękowych, wystąpienie objawów depresji i ryzyko prób samobójczych, występuje u nich także większe ryzyko nadużywania substancji psychoaktywnych - ostrzega dr Filip Rybakowski.

Leczenie nerwicy jest bardzo czasochłonne. Doprowadzenie chorego do stanu bezobjawowego może zająć dwa lata

Nerwice leczy się wielotorowo. Pierwszym krokiem jest psychoedukacja rodziców i dzieci. Chodzi o uświadomienie im skąd biorą się objawy, które zauważyli. Lekarze podkreślają, że bardzo rzadko wystarcza jedynie ten pierwszy etap postępowania.

Drugim krokiem jest terapia behawioralna lub poznawczo - behawioralna. Opiera się na tzw. ekspozycji na bodziec. Pacjent jest "narażony" na zetknięcie z czynnikiem lękowym, a terapia ma mu pomóc kontrolować jego reakcje. Natomiast aspekt poznawczy polega na próbie zmiany negatywnych myśli i postaw pacjenta, co może korzystnie wpływać na jego zachowania.

Trzecim krokiem jest leczenie farmakologiczne oparte o leki przeciwdepresyjne o działaniu serotoninergicznym. Leki te powodują zmniejszenie nasilenia lęku i innych objawów, nie powodują uzależnienia i mają stosunkowo niewiele objawów ubocznych.

W przypadku nerwicy natręctw psychoedukacja rzadko daje efekt, dlatego leczenie przebiega tu przede wszystkim w oparciu o terapię poznawczo-behawioralną i leczenie farmakologiczne. Również w tym przypadku jest szansa na doprowadzenia pacjenta połączoną psychoterapią i leczeniem farmakologicznym do stanu bezobjawowego. Po ustąpieniu objawów można rozważyć odstawienie leków, a psychoterapia przypominająca może odbywa się raz na kilka, kilkanaście miesięcy.

Jeśli nastąpi nawrót objawów lękowych, trzeba powrócić do leczenia. - Obecne metody leczenia przy przemyślanym zaangażowaniu rodziny mogą przynieść korzystne wyniki i powrót pacjenta do całkowicie dobrego funkcjonowania - przyznaje dr Rybakowski.