Marcin Meller o kibolach: Hołota, bydło, wataha.
Marcin Meller o kibolach: Hołota, bydło, wataha. fot. Artur Kubasik / Agencja Gazeta

"Chcesz, drogi czytelniku, mieć cień szansy, że władza upora się z bandytami zwanymi kibolami? Głosuj na Jarka" – pisze w "Newsweeku" Marcin Meller.

REKLAMA

Meller pół żartem, pół serio stwierdza, że sposobem na kibolskie wybryki jest przejęcie władzy przez PiS. To dlatego, że "szerokokarczyści panowie" nienawidzą Tuska, a dla pisowskiej opozycji stali się sojusznikiem.

"Bardzo cenię sobie czarne poczucie humoru, wiec uwielbiam czytać w prawicowych mediach liryczne opowieści o tym, że kibole to nie żadni kibole, broń Boże bandyci, to patriotyczna młodzież zatroskana przyszłością kraju" – komentuje publicysta.

Sam rysuje zupełnie inny obraz pseudokibiców. Wspomina, że mało co go tak zmroziło, jak "spotkana wieczorem na warszawskiej ulicy wataha pijanych karków, miotających kur*** na prawo i lewo", ale ubranych w koszulki Polski Walczącej.

Narzeka także, że rządzący nie są w stanie rozwiązać tego problemu: "A nawet jakby się wzięli do roboty, to zaraz opozycja – a zwłaszcza jej media – zawyje, że gnębią patriotów. Bo dzisiaj dla nich każdy otumaniony sterydami kark to reinkarnacja rotmistrza Pileckiego. A jak już kibolstwo przegnie karczemnie, napadając na przykład na dzieci, to wtedy od razu prawicowe fora huczą, że to prowokacja rządu".

Dlatego, jak stwierdza Meller, jedynym wyjściem są rządy partii Kaczyńskiego: "Kiedy opozycja dojdzie do władzy, to będzie miała dwa warianty do wyboru. Po pierwsze, zrobić z bandytów rządowe formacje paramilitarne, w co jednak nie wierzę. Po drugie, spacyfikować ich, bo prędzej czy później staną się niebezpieczni dla nowej władzy".

Źródło: "Newsweek"