fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

W piłkarskiej Anglii trzęsienie ziemi. Fabio Capello nie jest już trenerem piłkarskiej reprezentacji kraju. Zrezygnował. Jego decyzja spowodowana była różnicą zdań pomiędzy nim a Angielską Federacją Piłkarską w sprawie pozbawienia Johna Terry'eggo opaski kapitańskiej. Rozgorzała dyskusja. Kto następcą ? Dla wielu kibiców odpowiedź jest tylko jedna - Harry Redknapp. Umarł król, niech żyje król?

REKLAMA
Brytyjskie media, eksperci, a przede wszystkim kibice prześcigają się w opiniowaniu kto
Fabio Capello
o powodach odejścia (michalpol.blox.pl)

Obrazili mnie i zniszczyli mój autorytet. Tym, co najbardziej mnie uderzyło i zmusiło do podjęcia takiej decyzji było osławione anglosaskie poczucie sprawiedliwości, które nakazuje uważać człowieka za niewinnego, dopóki nie skaże go sąd. W przypadku Terry'ego, oni poważnie mnie obrazili i zniszczyli mój autorytet jako trenera Anglii. Stworzyli problem dla drużyny. Nigdy nie tolerowałem takiego przekraczania granic. Dlatego podjęcie decyzji o odejściu było dla mnie oczywiste - wyjaśnił swój gest

będzie nowym selekcjonerem. Wymieniani są Roy Hodgson z WBA prowadzący w przeszłości m.in. Liverpoolu i Inter Mediolan, czy nawet sam Jose Mourinho, od dawna wspominający o powrocie do angielskiej piłki. Ale zdecydowanym faworytem, także u bukmacherów jest menedżer Tottenhamu, Harry Redknapp.
Krajobraz po wojnie wygląda więc nie tak źle, jak można by się tego spodziewać. Jest wielu kandydatów. Tylko po jakiej wojnie? Do takiej doszło na linii Capello - federacja. Wszystko za sprawą Johna Terry'ego, który miał obrazić zawodnika QPR, Antona Ferdinanda. Powód? Ponoć kolor skóry. Finał był taki, że kadra podzieliła się na dwa obozy. Tych którzy ufają Ferdinandowi i tych którzy wątpią w wiarygodność obrońcy QPR. Efekt? John Terry bez opaski, Capello bez pracy. Tylko ponoć to niejedyny powód...
Money, money, money

Futbol to biznes, jak mówią eksperci i nie tylko. Więc czy w tak ważnej sprawie w najstarszej lidze świata miałoby zabraknąć wątków finansowych? Spokojnie, są. I to chodzi o grubą kasę… Odchodzący z reprezentacji Capello nie będzie się musiał długo martwić bezrobociem. Jak sugeruje brytyjski Independent już pojawiła się ponoć lukratywna oferta z Anży Machaczka. Klubu którego właścicielem jest potentat paliwowy z Dagestanu. Do drużyny zdążył ściągnąć już m.in. Samuela Eto'o z Interu czy Juriego Żyrkowa z Chelsea przekonując ich chyba tylko wysokimi kontraktami.

Kwestie finansowe nie są jednak problemem jedynie Capello… Kibice Tottenhamu ledwo zdążyli odetchnąć z ulgą, a już muszą od nowa martwić się o swojego menedżera. Tym razem, że stracą go na rzecz reprezentacji. Ale czemu odetchnęli? Dopiero co menedżer został oczyszczony z zarzutów prokuratorskich. O co chodziło? Zmora chyba wszystkich obywateli na całym świecie. Podatek. Redknapp postanowił nie płacić podatków od prowizji którą otrzymał przy sprzedaży Petera Croucha. Ale jak stwierdził sąd jednak nie musiał w ogóle tego robić. W uniewinnieniu pomogła mu lokalizacja konta. Okazało się, że tajemnicze konto znajdowało się w Monako, a tam prawo pozwala uniknąć konfrontacji z urzędem skarbowym.
Marcin Rosłoń: A może powstanie nowa potęga na wschodzie ?
W celu pogłębienia tematu dzwonimy do eksperta ligi angielskiej i Canalu Plus, Marcina Rosłonia.

Harry Redknapp to byłby dobry wybór na selekcjonera kadry angielskiej?
- Trudno powiedzieć, już Capello miał być dobry. Pod jego wodzą jednak Anglia nic nie osiągnęła. Jeśli chodzi o samego Redknappa to bardzo go cenię. To co zrobił z Tottenhamem jest godne podziwu. Jak przychodził w 2008 to zespół był totalnie rozbity. To było takie pobojowisko po Juande Ramosie. Teraz notują najlepszy sezon od lat. Zresztą już poprzedni był świetny.
Po Capello chyba najwyższa pora na Brytyjczyka. Przynajmniej tak twierdzą kibice. Przekonuje to Pana ?
- Porównałbym to do sytuacji w polskiej piłce. Był Leo Beenhakker i wszyscy od razu zaczęli krzyczeć, że powinien być Polak. Tylko, że jak wcześniej trenerami byli sami Polacy to płakaliśmy, że chyba nigdy nie doczekamy się zagranicznego trenera z prawdziwego zdarzenia. A wracając do Anglii to tam jest bardzo podobnie i pewnie to musi się stać, że teraz trenerem będzie ktoś z macierzystego kraju. A Redknapp to typowy Brytyjczyk. Będą zadowoleni.
Czym będzie się różniła kadra Redknappa od kadry Capello ?
- Niektórzy nazywają Harry'ego Redknappa czarodziejem. Nie tylko z powodu imienia. Potrafił z zespołami zrobić naprawdę rzeczy niemożliwe. Co do samego stylu to lubi filigranowych, dobrych technicznie zawodników. Jak np. Luka Modrić, przy okazji mój ulubiony piłkarz w Tottenhamie. Dodam tylko, że przed nim naprawdę bardzo trudne zadanie. Liga angielska jest najmocniejsza na świecie, ale od lat kadra nie potrafi nic ugrać.
Zadanie trudne, chyba też ze względu na brak kapitana. Biorąc pod uwagę okoliczności czeka go trudny wybór…

- Dokładnie, to będzie pierwsze, najtrudniejsze zadanie. Jak się tak zastanawiam to naprawdę ciężko będzie dokonać tego wyboru. Steven Gerrard? Jest w słabej formie, wiecznie kontuzjowany. Rio Ferdinand? Jemu też często coś dolega. Może wykreuje jakiegoś nowego typu Gareth Barry czy Scott Parker. Z tego ostatniego potrafił zrobić prawdziwego lidera Tottenhamu.
A co z samym Capello ? Przyjmując ofertę z bogatego, ale jednak dalekiego jeszcze od wysokiego poziomu sportowego Anży, odejdzie do trenerskiego lamusa?
- Nie powiedziałbym. To trener, który już bardzo dużo osiągnął. Mało który trener może pochwalić się tyloma sukcesami. Ja potraktowałbym to bardziej jako wyzwanie. Ferguson powiedział wcale nie tak dawno, że nie da się zbudować drużyny za pieniądze. I co? Szejkowie z Manchesteru City być może niedługo będą świętować mistrzostwo Anglii. A Capello? Może zbuduje tam nową rosyjską potęgę piłkarską.

Miłość do angielskiej piłki Marcina Rosłonia. Rozmawiał Jakub Polkowski (weszlo.com)

Skąd to zamiłowanie do angielskiej piłki? Nigdy nie byłem kibicem konkretnego zespołu. Liga angielska była po prostu najbliższa mojemu charakterowi. Na początku komentowałem też mecze ligi włoskiej, a w redakcji miałem ksywkę „Koń”. Bo dobry koń, to i po błocie pociągnie. Rzucałem się – podobnie jak wcześniej Mateusz Borek – na każdą ligę, na każdy mecz, na wszystko, co było do zrobienia. Robiłem ligę francuską, hiszpańską, zaś angielska była zawsze domeną Andrzeja Twarowskiego i Rafała Nahornego. Zresztą, chętnych do skomentowania meczu Premier League nigdy nie brakowało. Wiadomo, wysoki poziom, bardzo ładne obrazki, świetna realizacja, nic się nie spóźnia, obraz rzadko się zrywa, a jak wchodzi transmisja o 13.55, to zegar odlicza 30 sekund i zawsze wychodzi o 13.55, a nie dajmy na to 56. Perfekcjonizm. W każdym calu. Natomiast co do ligi polskiej, to wiadomo – jesteś na stadionie, więcej widzisz, czujesz tę atmosferę, bo w przypadku ligi angielskiej, to widzę tyle, co telewidz i jeszcze w lewym uchu mam angielski komentarz.