Eliza Michalik może spodziewać się telefonu od Papieża Franciszka
Eliza Michalik może spodziewać się telefonu od Papieża Franciszka Wikimedia Commons CC / bit.ly/15qkWl7

Dziennikarka Superstacji zapewniała we wczorajszym wywiadzie publikowanym w naTemat, że odeszła z Kościoła głównie dlatego, że poruszyły ją działania o. Tadeusza Rydzyka. Szkoda, że taka argumentacja pcha ludzi do podjęcie decyzji o apostazji. Szkoda, bo to oznacza, że pani Eliza nie zrozumiała do końca idei Kościoła Katolickiego, ale szkoda też dlatego, że Kościół na taką argumentację pozwala.

REKLAMA
Szczerze kibicuję pani Elizie na nowej drodze wiary. Podobnych deklaracji o opuszczaniu Kościoła słyszeliśmy w ostatnich latach wiele. To, i podobne do tego odejścia powinny wzbudzać w Kościele konsternację i rodzić pytania wśród wierzących.
Paradoks ewangelizacji
Podczas gdy my – katolicy - ewangelizujemy, nawracamy, staramy się mówić o Jezusie na Woodstocku, w mediach i na „dziedzińcach pogan”, nie zauważamy, że z Kościoła do którego tak ochoczo zapraszamy niewierzących, wychodzą ludzie.
Nie będzie kłamstwem, jeśli napiszę, że największą dziś grupą wyznaniową w Polsce są „byli katolicy”. Ludzie, którzy – dla mnie ciągle z niejasnych powodów - postanowili odejść z Kościoła.
Podejmujemy "dzieło Ewangelizacji”. Traktujemy Kościół jako dom, więc stajemy w jego oknie i pokrzykujemy na tych spoza domu, by do nas weszli i poczuli się jak u siebie. Skupieni na tych, którzy są za oknem, nie zauważamy, że przez otwarte drzwi wychodzą ludzi zapełniający rzeszę „byłych katolików”.
Paradoks odejścia Pani Elizy z Kościoła jest więc taki: My katolicy nie byliśmy w stanie przekonać jej do tego, by w Kościele pozostała. Zainteresujemy się nią dopiero teraz, gdy już odeszła z Kościoła, bo zaczniemy zapraszać ją na nabożeństwa ekumeniczne i będziemy „podejmować dzieło ewangelizacji".
Tu też kluczowa jest Nowa Ewangelizacja, która stara się "budzić olbrzyma". Jak mówi biskup Grzegorz Ryś, budzenie olbrzyma to wstrząs w parafiach. Potrzebujemy więc rabanu i skupienia również na tych, którzy są członkami Kościoła, ale nie potrafią przechodzić obojętnie wobec Jego grzechów.
Dłużej klasztora niż przeora
To skądinąd smutne, że argumentem na odejście z Kościoła Katolickiego, staje się działalność o. Tadeusza Rydzyka. Kiedyś ksiądz prof. Tischner miał rozmawiać na temat Kościoła z Adamem Michnikiem. - Adam i pokolenie Adama, widzi Kościół w perspektywie przysłowia: „dłużej klasztora niż przeora”. Adam widzi głównie przeorów – mówił Tischner. I tłumaczył dalej: - Tymczasem przysłowie mówi, że przeor przeminie, a klasztor pozostanie.
Argumentacja Pani Elizy jest podobna. Trudno nie zgodzić się więc z Martą Brzezińską-Waleszczyk z portalu Fronda.pl, która komentując odejście Pani Elizy z Kościoła, napisała że spokojnie każdy katolik potrafiłby stworzyć listę księży i katolików, którzy mu przeszkadzają. - Ale czy jeden albo drugi pseudokatolik to wystarczający powód do opuszczania Kościoła? - pyta Marta.
Kościół zmienił retorykę
Nie chodzi o to, by Panią Elizę przekonywać do zmiany zdania. Pewnie też i nie pora na to, bo sprawy religijne są mocno intymne. Trzeba z nimi uważać nie tylko w opisywaniu swoich, ale też komentowaniu cudzych. Nie ma chyba nic gorszego, jak przeczytanie pod swoim tekstem o wierze, że jest się „szkodnikiem”, „manipulatorem” czy zwykłym „debilem”.
Chodzi natomiast o to, by przestrzec tych wszystkich, którzy borykają się z podobnymi problemami. W Kościele zmienia się retoryka. Powraca, stary, sprawdzony model ewangeliczny, który mówi, że katolik nie jest arogancki tylko pokorny.
Pani Eliza jest więc chyba doskonałą adresatką listu od papieża Franciszka. Nie jest wykluczone, że może taki list od niego dostać. Nie jest też wykluczone, że zadzwoni do niej papież i przejdzie z nią na Ty. Bo w Kościele zaczęło nam zależeć na tych, którzy nas opuścili.
Nie chcemy ich przekonywać do powrotu. Chcemy im pokazywać swoją wiarę i mówić, że najważniejszym co nas łączy to nie należenie do wspólnego klubu, tylko to, że możemy wspólnie robić coś dobrego.
Kościół papieża
Pani Eliza i podobni katolicy rozważający odejście z Kościoła, mogą poczekać, aż zadzwoni do nich głowa Kościoła, ale mogą już teraz czytać to co papieżowi chodzi po głowie.
W liście do „La Repubblica” napisał:

Kościół, proszę mi wierzyć, mimo całej swej powolności, niewierności, błędów i grzechów, jakie mogli popełnić i jakie popełnić jeszcze mogą ci, którzy go tworzą, nie ma innego sensu i celu od tego, by żyć i głosić świadectwo Chrystusa - Tego, który został posłany przez Ojca (Abbà).


Aby ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; aby uciśnionych odsyłał wolnymi, aby obwoływał rok łaski od Pana