„Spotkania po północy”, reż. Yann Gonzalez
„Spotkania po północy”, reż. Yann Gonzalez www.arsindependent.pl

Katowice mają już dwa najlepsze wydarzenia muzyczne w Polsce – Off Festival i Nową Muzykę. Natomiast na filmowym poletku coraz dzielniej radzi sobie Ars Independent. Przygotujcie się na dziesięć dni z ambitnym kinem.

REKLAMA
Niemal każde polskie miasto ma już swój festiwal filmowy – oczywiście międzynarodowy. To dobra okazja do zorganizowania kilku bankietów, odkurzenia dywanu, po którym mogą się przejść panie z telewizji i panowie od sponsorów, oraz pokazania kilku filmów (pozdrowienia dla Kazimierza). Ars Independent, którego trzecia edycja odbędzie się w dniach 20-29 września, na pewno nie należy do tej kategorii wydarzeń medialno-towarzyskich.
Widać tu zapał kilku entuzjastów, którzy wędrują od festiwalu do festiwalu, wyszukując nowe nazwiska i obiecujące debiuty – Ars Independent najbardziej przypomina pierwsze cieszyńskie edycje Nowych Horyzontów, zanim festiwal Romana Gutka przeobraził się w wielką profesjonalną machinę. W tegorocznym programie znalazły się m.in. filmowe odkrycia z Cannes, Rotterdamu czy Berlina.
logo
„Apacze, reż. Thierry de Peretti mat. prasowe

Najważniejszym punktem programu jest międzynarodowy konkurs, w którym osiem tytułów będzie konkurować o nagrodę Czarnego Konia – znalazły się wśród nich produkcje eksperymentujące z formą, niekonwencjonalnie opowiedziane, mniej tu filmowej kontemplacji, więcej zabawy motywami kina gatunkowego.
Nie przegapcie „Spotkań po północy” Yanna Gonzaleza – kampowej, absurdalnej opowieści o parze kochanków i transgenderowej pokojówce, którzy w środku nocy spotykają tajemnicze postaci. Film byłego członka zespołu M83, rozbrzmiewający francuskim electro, przypomina pierwsze niepokorne dzieła François Ozona. Również z Francji przybędą „Apacze”, którzy mają być realistyczną odpowiedzią na „Spring Breakers” Harmony’ego Korine’a. Ciekawie zapowiada się amerykańskie „Oczekiwanie” – metafizyczny thriller z Chloë Sevigny, którą tajemniczy głos telefonicznie informuje o zmartwychwstaniu matki. W konkursowym gronie jest też polski akcent – „Płynące wieżowce” Tomasza Wasilewskiego, które z niemal każdego festiwalu wracają z nagrodą.
W innych sekcjach znalazło się miejsce dla „Pierwszego razu Evy van End”, przywołującego na myśl czarne komedie Todda Solondza, oraz dokumentu „Kern” Veroniki Franz, długoletniej współpracownicy Ulricha Seidla i współautorki scenariuszy do trylogii „Raj”. W swoim reżyserskim debiucie Austriaczka wkracza do mieszkania Petera Kerna: otyłego aktora, nieprzyjemnego ekscentryka i miłośnika muzyki klasycznej. W seidlowskim stylu przekracza granicę intymności, tak jak zresztą wiele filmów z tegorocznej edycji.
logo
„Oczekiwanie”, reż. M Blash mat. prasowe

Oprócz tego Ars Independent to wiele innych atrakcji – konkurs animacji, retrospektywy Laili Pakalniny i Liora Shamriza, przegląd japońskiego offu i dokumenty muzyczne (np. „Yangon Calling” o punkach w Birmie) oraz bogaty program imprez towarzyszących. Więcej informacji i dokładne kalendarium znajdziecie na stronie festiwalu.