fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Historia lubi zataczać koło. Brutalnie przekonuje się o tym Asamoah Gyan i kibice piłkarscy w Ghanie. Wspomniany zawodnik znowu przestrzela rzut karny w decydującej fazie turnieju i znowu potem jemu i kolegom nie udaje się po tym podnieść. Ale przestrzelone karne to problem nie tylko kibiców w Ghanie..

REKLAMA
- Znowu cały nasz kraj płacze z powodu Gyana. Nie mogę uwierzyć w to że to się znowu dzieje - taki wpis zobaczyłem chwilę po wejściu na jeden z portali społecznościowych. Autorem, Justice . Znajomy z Ghany, fan piłki nożnej.
Przypomnę tylko tym którzy nie pamiętają,jak to było z Gyanem dwa lata temu w RPA. Ćwierćfinał Mistrzostw Świata Ghana-Urugwaj. Zawodnicy z Czarnego Lądu przeważają, grają ładnie, szybko ofensywnie. Po 90 minutach mamy remis 1:1. Ostatnie sekundy dogrywki. Strzela pomocnik Ghany, Mensah. Piłka szybko zmierza do siatki. W ostatniej chwili piłkę broni Suarez... napastnik Urugwaju. Broni ręką. Decyzja może być tylko jedna. Jedenastka. Gyan strzela w poprzeczkę. Potem karne. Ghana odpada. A miał być pierwszy w historii Afryki półfinał Mistrzostw Świata.
Po przeczytaniu wpisu wspomnianego wcześniej Justice'a zdałem sobie sprawę co się stało w półfinałowym spotkaniu Zambii z Ghaną. Którego obejrzeć nie zdążyłem. A szkoda. Wcześniej zerknąłem tylko na wynik. 1:0 dla Zambii. Zdziwienie? Spore. W końcu "Czarne Gwiazdy" były zdecydowanym faworytem. Ale to, że Ghana znowu miała karnego, nie wykorzystała go i w dodatku znowu przestrzelił Asamoah Gyan? Parodia. A może dramat? W końcu w Afryce futbol znaczy jeszcze więcej niż w Europie.
Potraktowałem to jednak jako punkt wyjścia do przypomnienia kilku niestrzelonych karnych przez tych wielkich i do próby odpowiedzi na pytanie znane w piłkarskim świecie od lat. Czy karne to loteria?
Asamoah Gyan po raz pierwszy...
...i po raz drugi.
Wyczucie, szczęście a może psychika?
- Nie wiem jak to nazwać. Trudno powiedzieć co jest ważniejsze czy wyczucie czy szczęście. Z reguły bramkarz ma małe szanse, ale zawsze jakiś zwód można zrobić - opowiada Józef Młynarczyk, były bramkarz reprezentacji Polski. - Są bramkarze, którzy próbują różnych gierek psychologicznych, ale nie oszukujmy się. Doświadczonych piłkarzy to nie rusza.
Na pewno nie rusza? Przypomnę coś czego przypominanie chyba nigdy polskim kibicom się nie znudzi. Przy takiej tematyce grzechem byłoby nie zrobić tego jeszcze raz…

Często po niestrzelonych rzutach karnych słyszę - "nie wytrzymał", "słaba psychika". Jak bardzo istotna w tej kwestii jest psychika zawodników? - Są na ten temat nawet specjalne badania. Zawodnik wysyła pewne znaki, informacje. Czasem da się ocenić czy strzeli czy nie. Ale nie zapominajmy też o bramkarzu. To nie jest tak jak w koszykówce, że jest tylko zawodnik i kosz. Tylko, że na bramkarzu nie ma presji. Jak obroni to to działa tylko na plus, jak nie to trudno - powiedział w rozmowie z nami Dariusz Parzelski, psycholog sportu, współpracujący kiedyś z piłkarzami Legii Warszawa.
Wielkie pudła
Rzutów karnych nie strzelali najwięksi. Michel Platini w Meksyku w 1986 roku, Roberto Baggio osiem lat później w USA, zresztą to po jego pudle Brazylijczycy mogli cieszyć się z mistrzostwa świata.Po raz pierwszy w historii zdarzyło się, że mistrza świata poznaliśmy chwilę po niewykorzystanym karnym.

W 2008 mieliśmy rzuty karne w finale Ligi Mistrzów. Do piłki podszedł John Terry, jego gol dałby Chelsea wymarzony tytuł. Obrońca jednak pośliznął się, nie trafił czysto w piłkę, a ta nie wylądowała w siatce. I chwile później z wygrania Ligi Mistrzów cieszył się już Manchester United.
Mylił się też specjalista od stałych fragmentów gry, czyli David Beckham. Mecz eliminacyjny z Turcją w Stambule? Piłka po jego strzale ląduje w górnym rzędzie trybun. Podobnie przeciwko Portugalii na Euro 2008. Też z jedenastu metrów kopnął tak, jakby chciał przelobować Mount Everest. 
Ale są też i polskie przykłady. Kazimierz Deyna pomylił się na mundialu, przeciwko Argentynie, gospodarzowi turnieju. Uderzył lekko i blisko środka bramki. To był rok 1978. Po 24 latach znów mistrzostwa świata i mecz z USA w Korei. Tym razem jedenastki nie wykorzystuje Maciej Żurawski. 
Polskie przykłady przestrzelonych karnych. Tych z ostatnich lat. Zapytałem kolegę, dziennikarza, fana piłki nożnej. -Przypomina mi się rywalizacja Wisły z Valerengą Oslo. Tam Frankowski i Szymkowiak pokazali dokładnie jak się nie powinno strzelać karnych - usłyszałem.

Ale nie lada sztuka udała się Argentyńczykowi, Martinowi Palermo. W meczu Argentyny z Kolumbią. Pokazał na wszystkie sposoby jak karnych… strzelać się nie powinno. Za pierwszym razem poprzeczka, potem przestrzelił. Na koniec dał w końcu szansę bramkarzowi. Ten obronił.
Ale jak się okazuje jest jeszcze inne rozwiązanie. Jak się już karnego uda wywalczyć to…można go w ogóle nie strzelać.
Jak widać, nie zawsze wiąże się to z dużym obciążeniem psychicznym...
WSPÓŁPRACA: Jakub Radomski