Przewodniczący PiS Jarosław Kaczyński podczas referendalnej konwencji w Warszawie.
Przewodniczący PiS Jarosław Kaczyński podczas referendalnej konwencji w Warszawie. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Niedzielna konwencja PiS w stolicy pokazała, że partia rozpoczynając referendalną "bitwę o Warszawę" będzie pełnymi garściami czerpać z symboliki Powstania Warszawskiego. Na spotkaniu przemawiała jego uczestniczka, mówił o nim Jarosław Kaczyński, odniesień do niego można się doszukać na referendalnych plakatach. Czy mit Powstania stał się właśnie orężem w politycznej walce o ratusz?

REKLAMA

– Przykro mi, że znowu będę w marudzącej mniejszości, ale mieszanie Powstania Warszawskiego do referendum bardzo mi nie smakuje – napisała na Twitterze blogerka Kataryna komentując referendalny plakat Prawa i Sprawiedliwości, zaprezentowany w niedzielę podczas specjalnej konwencji dotyczącej odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz.

"W" jak "Warszawa" I rzeczywiście: wyraźny symbol litery W i czarno-białe zdjęcie postrzelanej ściany każdemu warszawiakowi nasuwa skojarzenie z godziną “W”. Ten trop potwierdził także w rozmowie z IAR poseł PiS Jacek Sasin.

Wtedy ci, którzy wybierali "W" jako symbol powstania myśleli o Warszawie. My też tak myślimy - "W" jak "Warszawa". CZYTAJ WIĘCEJdziennik.pl

Jacek Sasin

PiS

Nie bez znaczenia był też fakt, że na konwencji przemawiała uczestniczka Powstania Warszawskiego, pani Hanna Szczepanowska, zabierając głos m.in. w sprawie sporu o warszawski pomnik “Czterech śpiących”. – Bez zmiany władz nie odbudujemy prawdziwej Polski – mówiła.

Ale odwołań do sierpnia 1944 i czasów II wojny światowej było w czasie konwencji znacznie więcej. Krytykę obecnych poczynań władz Warszawy mówcy starali się wpleść w szerszy, historyczny kontekst. Widać to było zwłaszcza w przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego, który przerzucał liczne pomosty między latami wojny a współczesnością. To między innymi dlatego mówił o “mieście nieujarzmionym”.

Być mieszkańcem Warszawy to jest zobowiązanie, które trzeba umieć wypełnić w każdym czasie, bo to nieujarzmienie to była nie tylko walka, ale i odbudowa. (...) Mamy obowiązek pójść na to referendum! To znaczy być warszawiakiem i obywatelem. (...) odwołując się do honoru, do godności, do tego, co mówił Stefan Starzyński: Warszawa jest wielka już dziś, bo walczy i broni honoru. CZYTAJ WIĘCEJwpolityce.pl

Jarosław Kaczyński

– Zawsze byliśmy i będziemy odważni i niepokorni wobec złej władzy. Nie damy się obrażać i tłamsić także dzisiaj – wtórował mu prof. Piotr Gliński.

Cynizm czy patriotyzm? – Jestem oburzona. To cynizm i głupota. Mam nadzieję, że warszawiacy to dostrzegają – mówi o próbach włączania mitu Powstania do kampanii referendalnej posłanka PO z Warszawy, Ligia Krajewska. Jej zdaniem takie działanie nie ma nic wspólnego z patriotyzmem, lecz jest tylko cyniczną, polityczną grą. – Myślę, że dla wielu powstańców to wcale nie jest miłe – ocenia.

Z kolei Artur Górski, jeden z warszawskich posłów PiS podkreśla w rozmowie z naTemat, że w odwoływaniu się do Powstania Warszawskiego w kampanii nie ma nic złego: – Chcemy ogłosić alert dla obywateli Warszawy, żeby ich zmobilizować. Czas ruszyć w miasto i dać wyraz swoim przekonaniom – apeluje.

– Chcemy zaprosić warszawiaków do referendum, przekonać, by brali sprawy w swoje ręce. Uważam, że niezależnie od opinii o pani prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz, trzeba wziąć w nim udział. Nawoływanie do ignorowania referendum to praktyka godna potępienia – mówi poseł Górski.

PiS w kampanii przed referendum w Warszawie wprost nawiązuje do godziny "W" i Powstania Warszawskiego. Rozumiem, że można nie lubić pani prezydent, ale czy ona jest okupantem? CZYTAJ WIĘCEJ

Monika Olejnik

Zapytany, czy powstańcza metafora ma sugerować, że władze PO należy postrzegać jak okupanta, zaprzecza: – To zdecydowanie zbyt daleko idąca interpretacja. Chodzi nam tylko o patriotyczny przekaz i tak należy to czytać – zaznacza.

Maciej Wąsik z zarządu okręgowego PiS w Warszawie na zarzuty o upolitycznianie Powstania odpowiada zaś tak: – Litera “W” na plakatach nie odnosi się do Godziny “W”, tylko do Warszawy. Symboliki Powstania Warszawskiego, zawartej np. w symbolu Polski Walczącej, w żaden sposób nie wykorzystujemy. Nie oznacza to jednak, że się od niej odcinamy – przekonuje. Powstańcze inspiracje określa zaś po prostu jako element tradycji i ważną część tego, jak należy rozumieć patriotyzm.

– Rozpoczynamy bitwę o stolicę – mówiła na konwencji PiS posłanka Małgorzata Gosiewska. Czas pokaże, czy w Powstanie Warszawskie stanie się w tej bitwie orężem. A może już się stało? Inna sprawa, że nie wiadomo, czy taka broń nie okaże się obosieczna, co celnie zauważył Michał Szułdrzyński.

PiS, przekazem, "my jesteśmy tam gdzie AK, a wy tam gdzie dirlewangerowcy" sprawi, że większość umiarkowanych warszawiaków zostanie w domu. CZYTAJ WIĘCEJ

Michał Szułdrzyński

Czytaj także: