
Minister Mucha na specjalnej konferencji podsumowującej sezon turystyczny podkreślała, że Euro 2012 przyniosło Polsce ogromne korzyści wizerunkowe i materialne, które przekładają się na awanse w rankingach i liczbę turystów odwiedzających nasz kraj. Eksperci zauważają jednak, że choć mamy powody do radości, władze muszą bardziej dbać o zagraniczny wizerunek Polski.
Gdy tylko okazało się, że Polska wraz z Ukrainą będzie gospodarzem Euro 2012, w naszym kraju rozgorzały spory o sensowność i opłacalność tego przedsięwzięcia. Wśród argumentów entuzjastów turnieju często mówiono o “efekcie barcelońskim”. Czym on jest?
W 1992 roku Barcelona była gospodarzem Igrzysk Olimpijskich. Dzięki dobrej organizacji i świetnej promocji stolica Katalonii stała się rozpoznawalna na całym świecie, będąc przez kolejne lata celem podróży nie tylko ludzi biznesu, ale - przede wszystkim - turystów. I choć imprezę Katalończycy zakończyli z deficytem w wysokości niemal 1,5 mld dolarów, to w kontekście długofalowym miasto zyskało. Zjawisko było tak wyraziste, iż nazwano je efektem barcelońskim. CZYTAJ WIĘCEJ
Dane przedstawione na poniedziałkowej konferencji rzeczywiście zdają się napawać optymizmem: okazuje się, że w 2012 roku było u nas o 11 proc. więcej zagranicznych turystów niż w roku 2011, a obecny rok może być jeszcze lepszy: wedle szacunków są realne szanse na wzrost rzędu 5-7 proc. Pytanie, czy ten trend będzie trwały?
Jak wynika z zestawienia firmy Brand Finance, w 2012 roku wartość marki “Polska” bardzo wzrosła: skok o 75 proc. zapewnił nam miejsce w pierwszej dwudziestce najbardziej wartościowych marek-krajów na świecie. Plasujemy się zaraz za Turcją, Szwecją i Koreą.
Silna marka narodowa pomaga wyróżniać produkty danego kraju na międzynarodowych rynkach, przyciąga kapitał zagraniczny, utalentowanych pracowników i turystów zagranicznych. Ponadto odpowiednie zarządzanie marką państwa może przyczynić się do wzrostu PKB naszego kraju i zwiększyć odporność państwa na recesję.
– Rankingi są ważne, przede wszystkim dlatego, że śledzi je branża. Wysokie miejsce w zestawieniu może zwrócić uwagę zagranicznych tour-operatorów czy konkretnych inwestorów z branży hotelarskiej – mówi Jarosław Marciuk.
Nasz bloger wrzuca jednak kamyczek do ogródka minister Muchy i rządzących, zauważając, że polskie władze mogłyby znacznie lepiej zarządzać naszym międzynarodowym wizerunkiem. Problemem jest np. fakt, że obecnie zajmuje się tym ponad 60 różnych instytucji, co generuje ogromne koszty i prowadzi do bałaganu.

