
… choćbyście bardzo chcieli. Wszyscy będą o nich mówić, mimo że mało komu przypadną do gustu. Przypuszczą atak z billboardów, w reklamach w telewizji i programach śniadaniowych. To trzy tytuły, dzięki którym jesienią bardziej docenicie dobre kino. A nawet to średnie.
REKLAMA
„Wałęsa. Człowiek z nadziei”, reż. Andrzej Wajda, 4 października
Uprzedzam – pomimo podtytułu sugerującego wszystko, co najgorsze, wielbiciele złego kina nie będą tak zadowoleni jak po seansie „Bitwy warszawskiej 1920”. Nie ma tu scen na miarę tej z księdzem Skorupką czy ról równie godnych łez jak ta Nataszy Urbańskiej. Rekompensatą może być Maciej Stuhr w sutannie i obowiązkowe „nie chcem, ale muszem”. „Wałęsa. Człowiek z nadziei” to solidna, rozpisana na znane wszystkim rozdziały czytanka, kino edukacyjne i urodzinowy prezent dla byłego prezydenta w jednym. Wisienką na tym torcie jest oczywiście Robert Więckiewicz – aktor staje na palcach, by wznieść się na wyżyny, choć w rezultacie jego Wałęsa przypomina trochę postać z komiksu, jeden z rekwizytów epoki, którymi zaleca się wczesny rysunkowy plakat filmu.
Uprzedzam – pomimo podtytułu sugerującego wszystko, co najgorsze, wielbiciele złego kina nie będą tak zadowoleni jak po seansie „Bitwy warszawskiej 1920”. Nie ma tu scen na miarę tej z księdzem Skorupką czy ról równie godnych łez jak ta Nataszy Urbańskiej. Rekompensatą może być Maciej Stuhr w sutannie i obowiązkowe „nie chcem, ale muszem”. „Wałęsa. Człowiek z nadziei” to solidna, rozpisana na znane wszystkim rozdziały czytanka, kino edukacyjne i urodzinowy prezent dla byłego prezydenta w jednym. Wisienką na tym torcie jest oczywiście Robert Więckiewicz – aktor staje na palcach, by wznieść się na wyżyny, choć w rezultacie jego Wałęsa przypomina trochę postać z komiksu, jeden z rekwizytów epoki, którymi zaleca się wczesny rysunkowy plakat filmu.
„Ambassada”, reż. Juliusz Machulski, 18 października
Bardzo lubimy polskie komedie z ostatnich lat. W „Ambassadzie” pretekstem do witzów jest tajemnicze mieszkanie i przenosiny w czasie do roku 1939. Mamy więc Więckiewicza jako Adolfa Hitlera i Nergala w oficerkach w roli Joachima von Ribbentropa – brakuje jedynie żartów i scenariusza, który wychodziłby poza wstępny koncept. Niestety najlepszym ostatnim dokonaniem Machulskiego wciąż pozostają „Matki, żony i kochanki”.
„Mój biegun”, reż. Marcin Głowacki, 25 października
TVN ponownie zaatakuje ekrany kin swoim telewizyjnym filmem. Po „Nad życie” o siatkarce Agacie Mróz przyszła kolej na następną historię z życia wziętą, którą można by wepchnąć w znany format. Dużo łez, strywializowane tragedie, rzewna muzyczka i rodzinne wartości, czyli docu-drama w stylu „Ukrytej prawdy”, tyle że z nieco większym budżetem i profesjonalnymi aktorami. Na ekranie tym razem płaczą i spoglądają w dal Bartłomiej Topa i Magdalena Walach. W roli Jasia Meli, niepełnosprawnego zdobywcy dwóch biegunów, idol nastolatek Maciek Musiał, który najwyraźniej przymierza się do transferu do nowej stacji.
