
W minioną sobotę napadnięto w Łodzi na romską rodzinę. Na teren jej posesji wtargnęła grupa młodych mężczyzn, którzy wyposażeni byli w kije bejsbolowe, pręty oraz… pochodnie. Napastnicy grozili Romom pozbawieniem życia, uderzyli przy tym jedną z kobiet. Czterech agresorów zostało już zatrzymanych przez policję. – Wydawane przez nich okrzyki nie pozostawiały wątpliwości, że tłem agresywnego zachowania i kierowanych gróźb była narodowość pokrzywdzonych – powiedział Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
REKLAMA
Portal TVP Info podaje, że napastnicy uderzyli jedną z Romek oraz zaatakowali ją gazem łzawiącym. Ponadto agresorzy wygrażali swoim ofiarom (czterem kobietom i mężczyźnie) oraz wybili szybę w należącym do Romów domu. O niepokojącym zajściu ktoś szybko powiadomił policję. Dzięki temu funkcjonariusze zdołali podjąć pościg za podejrzanymi i zatrzymać jedno z aut, którymi ci uciekali.
W samochodzie znajdowali się 28-letni kierowca oraz 29-letni pasażer. Z relacji policjantów wynika, że zatrzymani, od których czuć było zapach alkoholu, zachowywali się agresywnie i nie chcieli poddać się badaniu alkomatem. Dlatego pobrano od nich krew. Wyniki badania nie są jeszcze znane.
W niedzielę przy posesji Romów pojawili się dwaj młodzi mężczyźni, którzy zażądali wycofania zeznań, grożąc przy tym Romom pozbawieniem życia. Ich również zatrzymała policja. Okazało się, że są to bracia. Jeden ma 21, drugi - 24 lata.
Prokuratura Rejonowa Łódź-Górna postawiła zatrzymanym mężczyznom m.in. zarzut formułowania gróźb karalnych pod adresem pięciu osób, ze względu na ich przynależność narodową. Śledczy wystąpili też do sądu z wnioskiem o ich tymczasowe aresztowanie. Wszyscy ujęci mężczyźni byli wcześniej notowani. Teraz może grozić im kara do 5 lat pozbawienia wolności.
źródło: TVP Info
