"Nie można uciec od słowa porażka" - mówi o referendum w Warszawie burmistrz Ursynowa Piotr Guział.
"Nie można uciec od słowa porażka" - mówi o referendum w Warszawie burmistrz Ursynowa Piotr Guział. Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta

- Można się było tego spodziewać - mówił w poniedziałkowych "Faktach po faktach" Piotr Guział o tym, iż to wielkie partie przejęły zapoczątkowaną przez niego inicjatywę referendalną w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. - Nie było możliwości przeciwstawienia się z takimi środkami jakie mieliśmy - przekonywał burmistrz Ursynowa. Guział podkreślił, iż on do mediów musiał się przebić, a politycy znani z Sejmu mają do nich dostęp na zawołanie.

REKLAMA

Jednocześnie Piotr Guział przekonywał, iż nie ma wielkich pretensji do polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy w ocenie wielu komentatorów zniechęcili warszawiaków do udziału w niedzielnym referendum. - Być może bez Prawa i Sprawiedliwości też byśmy tę akcję przeprowadzili, ale jestem bardzo wdzięczny politykom PiS - stwierdził. I dodał, że sam zwracał się do różnych partii, by wsparły to, co zaczęła Warszawska Wspólnota Samorządowa.

W poniedziałek burmistrz Ursynowa nie ukrywał jednak, że referendum nie można uznać za sukces. - Nie można uciec od słowa porażka - przyznał w rozmowie z Kamilem Durczokiem. Piotr Guział cieszy się natomiast z faktu, iż udało się zmienić styl jakim zarządzana jest teraz stolica. - Każdy tutaj trochę wygrał, trochę przegrał. Jedynymi wygranymi tutaj są warszawiacy - przekonywał.

Najpopularniejszy ostatnimi czasy samorządowiec nad Wisłą twierdzi, że wynik warszawskiego referendum są znakiem, iż mieszkańcy stolicy chcą nowej, bezpartyjnej siły. Burmistrza Ursynowa nie przekonują też sondaże, które przekonują, że Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie faworytem przyszłorocznych wyborów samorządowych. - Z tych sondaży wynika, że odbędzie się druga tura. W drugiej turze wszystkie siły zjednoczą się przeciw niej - zapowiada Guział.

Gronkiewicz-Waltz: Trzeba podwyższyć próg frekwencji W poniedziałek rozstrzygnięcie referendum skomentowała szerzej także prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Polityk PO zapewniała, że podczas organizacji głosowania "wszystkie standardy były zachowane", a zarzuty polityków PiS o niekonstytucyjne okoliczności są absurdalne. Jednocześnie pani prezydent przekonywała, iż wkrótce podwyższeniu ulec powinien ustawowy próg frekwencji, by instytucja referendum nie uległa w samorządzie wypaczeniu.

Hanna Gronkiewicz-Waltz przekonywała również, iż całkowicie nieuzasadnione są tezy mówiące o tym, że przed udziałem w referendum premier Donald Tusk i prezydent Bronisław Komorowski odstraszyli licznie zamieszkujących Warszawę urzędników. Przeciwnicy prezydent stolicy przekonują bowiem, że urzędnicy nie poszli na referendum w obawie o to, iż za udział w głosowaniu stracą pracę. - Tylko w dziwnej głowie może się taki pomysł zrodzić - oceniła Gronkiewicz-Waltz. - Szkoda, że PiS nie umie wygrywać, ale też przegrywać wyborów - stwierdziła prezydent.