
Należę do chyba sporego grona osób, które zapętlają jedną piosenkę i przez kilka tygodni do znudzenia katują nią siebie i innych. Kiedyś trzeba było się męczyć z przewijaniem, teraz wystarczy kliknąć. Jedno się nie zmieniło – koncerty są średnio dla nich. Zdarzają się jednak i takie, dla których warto zrezygnować z własnych przyzwyczajeń, wyjąć słuchawki z uszu, a nawet narazić się na spotkania z innymi fanami.
REKLAMA
Foals, 19 października, Warszawa, klub Stodoła
Gdy w 2007 roku po raz pierwszy usłyszałem drugi singiel Foals, „Hummer”, pomyślałem: „Fajne, ale za rok nikt o nich nie będzie pamiętał” – i męczyłem w odtwarzaczu ten kawałek przez pół roku. Później Brytyjczycy wydali trzy naprawdę dobre płyty i każdy ich kolejny utwór przekonywał mnie, że bardzo się myliłem.
Gdy w 2007 roku po raz pierwszy usłyszałem drugi singiel Foals, „Hummer”, pomyślałem: „Fajne, ale za rok nikt o nich nie będzie pamiętał” – i męczyłem w odtwarzaczu ten kawałek przez pół roku. Później Brytyjczycy wydali trzy naprawdę dobre płyty i każdy ich kolejny utwór przekonywał mnie, że bardzo się myliłem.
Najpierw wypuścili świetny gitarowy singiel „Cassius”, następnie nie mogłem się rozstać z melancholijnym, powoli budującym napięcie „Spanish Sahara”, a w tym roku przyszedł czas na „Inhaler”, którym chłopaki promują swój trzeci album „Holy Fire”. Zeszłoroczny koncert Foals na Open'erze udowodnił, że niepozornemu liderowi grupy Yannisowi Philippakisowi energii może pozazdrościć niejeden gigant rocka. Poza tym Yannis zapuścił brodę, zanim stało się to modne.
Unsound Festival, 18-20 października, Kraków
Motywem przewodnim trwającego od niedzieli Unsoundu są interferencje: zakłócenia, nakładające się na siebie brzmienia, dźwiękowe usterki, szumy i trzaski. Czyli alternatywa. W sobotę po raz pierwszy w Polsce zagra amerykański, drone'owy Earth, a dzień później w Muzeum Inżynierii Miejskiej didżej Pantha du Prince i The Bell Laborator zaprezentują eklektyczną mieszankę elektroniki i dźwięków dzwonów.
Niedziela to także podwójny koncert w Filharmonii. Jacaszek wraz z Kwartludium przedstawią kompozycje łączące improwizację, dźwięki otoczenia i fragmenty utworu Oliviera Messiaena. Następnie usłyszycie australijskiego multiinstrumentalistę Orena Ambarchiego. Nie przegapcie – tych koncertów nie znajdziecie na YouTubie. Organizatorzy wprowadzili zakaz nagrywania, dzięki któremu publiczność ma się skupić na przeżywaniu muzyki.
Domowe Melodie, 19 października, Katowice, kinoteatr Rialto
Coś lżejszego – polski pop, który nie boli. Nagrywają w domu, pierwszą płytę wydali własnym sumptem, zamiast tułać się po talent-show koncertowali na Islandii. Są bezpretensjonalni i dowcipni – ich piosenki brzmią tak, jakbyśmy przyłapali znajomych na spontanicznym muzykowaniu w kapciach. Najpopularniejszy utwór Domowych Melodii, „Grażka”, trafił w tym roku na pierwsze miejsce notowania Listy Przebojów Programu 3 Polskiego Radia. Wokalistka Justyna Chowaniak, Staszek Czyżewski i Kuba Dykiert teraz podróżują po polskich klubach – i każdy koncert wyprzedają.
