
Około 10:00 w wielu polskich miastach, w tym w Warszawie, zawyły syreny alarmowe. Chwilę później kilku naszych redaktorów zaczęło odbierać telefony od zdezorientowanych znajomych, którzy nie wiedzieli, co się dzieje. Wszystkich zaniepokojonych uspokajamy więc, że syreny wyją dzisiaj w ramach ćwiczeń antyterrorystycznych, a alarm nie jest związany z nalotem wrogich samolotów bojowych.
Na stronie warszawskiego ratusza wyjaśniono, że próbne uruchomienie syren ma być testem "systemu ostrzegania i alarmowania ludności". Stołeczny sprawdzian wypadł pomyślnie tylko w połowie – syreny było wprawdzie słychać, ale wielu mieszkańców w ogóle nie potrafiło zinterpretować dawanego sygnału. Niedługo po uruchomieniu syren do naszej redakcji zaczęli dzwonić zdezorientowani znajomi, pytając, czy to jakieś święto, czy też mamy do czynienia z zagrożeniem militarnym.
Syreny włączono w ramach koordynowanych przez Ministerstwo Obrony Narodowej ćwiczeń RENEGADE-KAPER 13/II, które dotyczą przeciwdziałania zagrożeniom terrorystycznym. W ramach akcji odbędzie się także symulacja porwania samolotu pasażerskiego z warszawskiego Okęcia (w tej roli wystąpi wojskowa CASA), który ma zostać zmuszony przez myśliwce do wylądowania na jednym ze śląskich lotnisk.
Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych
Sygnały, które rozbrzmiały około 10:00, nie były ostatnimi ćwiczebnymi atrakcjami, jakie zapewniono mieszkańcom miast. Wywołany przez nie alarm został odwołany około 11:00 kolejnym wyciem syren.
