
Według danych pochodzących z przeprowadzonego w 2010 roku spisu ludności, w Meksyku tożsamość indiańską równoznaczną ze znajomością jednego z rdzennych języków zadeklarowało ponad 7 milionów obywateli. Ponad milion z nich nie zna jednak języka urzędowego swojego państwa.
REKLAMA
Brak umiejętności porozumiewania się w języku hiszpańskim jest głównym powodem problemów takich osób – znacznie utrudnia im funkcjonowanie w strukturze państwowej, prowadzi do izolacji, a w skrajnych przypadkach nawet do niesłusznego oskarżenia o popełnienie przestępstwa i pozbawienia wolności.
Trudności zaczynają się już w najmłodszym wieku. Wśród indiańskich dzieci między 5. a 14. rokiem życia, ponad 11% nie chodzi do szkoły. W przedziale 8-14 lat, 14% nie potrafi zredagować prostej wiadomości. Słaby start na początku ścieżki edukacyjnej skutkuje mniejszą szansą rozwoju i poprawy warunków życia w przyszłości.
Co ciekawe, różnorodność ogólnodostępnych dokumentów dotyczących kwestii społeczności autochtonicznych wydaje się sugerować, że Meksyk to kraj, który niezwykle dba o tę grupę obywateli.
W 1989 roku państwo rozpoczęło ostateczne regulowanie kwestii prawnych dotyczących Indian. Na 61. sesji Zgromadzenia Ogólnego Stanów Zjednoczonych uchwalono 169. Konwencję Międzynarodowej Organizacji Pracy. Według tego dokumentu rząd wraz z ludnością tubylczą powinien opracować mechanizmy zapewniające ochronę praw ludności i poszanowanie ich integralności. Kraj powinien również zapewnić rdzennym mieszkańcom równe prawa i możliwości z poszanowaniem ich zwyczajów, tradycji i instytucji.
W 1992 przyjęto dekret, który dodał pierwszy paragraf do 4. artykułu Konstytucji Zjednoczonych Stanów Meksyku. Akt zawiera informację o wieloetniczności i wielokulturowości narodu. W przepisach zapisano między innymi, że w przypadku karania osoby pochodzenia indiańskiego za popełnione przestępstwo należy wziąć pod uwagę jej sytuację materialną, społeczną i kulturową. Poza tym preferuje się inny rodzaj kary niż więzienie (artykuł 10.). Aby uszanować prawa Indian, państwo zapewni tłumacza, który pomoże im w zrozumieniu postępowania sądowego (artykuł 12.).
Niestety, te wszystkie zapisy nie odzwierciedlają rzeczywistej sytuacji meksykańskich wspólnot autochtonicznych. Okazuje się, że łamanie praw zagwarantowanych Konwencją jest bardzo częstym zjawiskiem. W przypadku ludności indiańskiej możliwe jest przeprowadzanie procesu sądowego bez obecności tłumacza.
Oaxaca, Chiapas i Guerrero to trzy stany, w których odnotowano najwięcej przypadków niesprawiedliwych wyroków sądowych dotyczących tej grupy społeczeństwa.
W 2012 roku bezprawnie skazano ponad osiem tysięcy Indian, którzy z powodu nieznajomości języka urzędowego nie mogli się bronić. Przedstawiciele Narodowej Komisji do Spraw Rozwoju Ludności Indiańskiej podkreślają, że bardzo często jedynymi słowami, które podczas procesu wypowiadają tacy oskarżeni to „tak” i „nie”, co zwykle skutkuje uznaniem ich winy.
Wspomniana Komisja prowadzi program, który zajmuje się pomaganiem niesłusznie skazanym osobom ze społeczności autochtonicznych. Dzięki temu tylko w tym roku udało się uwolnić około tysiąc Indian w wieku 18-40 lat. Część ludności nie jest w stanie opuścić więzienia z powodu zbyt wysokiej kaucji (w przeliczeniu, od około 385 do 925 dolarów). Program obejmuje między innymi wpłacanie pieniędzy za najbiedniejsze osoby, analizowane spraw sądowych i zatrudnianie tłumaczy.
Jednymi z poszkodowanych przez meksykański wymiar sprawiedliwości byli dwaj Indianie Nahua, którzy w 2012 roku zostali skazani na sześć lat więzienia za kradzież ciężarówki. Po odsiedzeniu przez nich dziesięciu miesięcy wyroku, Sąd Najwyższy nakazał zwolnienie, tłumacząc, że brak obecności tłumaczy świadczy o nieprawidłowo przeprowadzonym postępowaniu.
Oprócz Komisji w kraju istnieją inne instytucje, które starają się zapobiegać niesprawiedliwemu traktowaniu ludności indiańskiej, przede wszystkim tej części, która z powodu nieznajomości języka nie potrafi dochodzić swoich praw.
W 2000 roku w stolicy kraju powstała Rada Migrantów Indiańskich, która zajmuje się współpracą z ludnością rdzenną, która przyjeżdża do Ciudad de México w poszukiwaniu lepszej pracy.
Indianie stanowią prawie 10% całej populacji Meksyku. Niestety wciąż borykają się z problemami, które w XXI wieku nam, Europejczykom wydają się absurdalne.
Ewa Urbańczyk
http://www.facebook.com/StudenckaIberoameryka
http://iberoameryka.wordpress.com
Ewa Urbańczyk
http://www.facebook.com/StudenckaIberoameryka
http://iberoameryka.wordpress.com
Tekst został nadesłany przez serwis Iberoameryka w ramach akcji
Środy dniem praw człowieka w naTemat.pl
Środy dniem praw człowieka w naTemat.pl