
Hongkońskie potyczki mafijne, japoński mistrz kiczu porównywany do Almodóvara, erotyczne fantazje chińskiej klasy średniej, a do tego trochę kontemplacji z Tajlandii. W podróż po różnych filmowych smakach w poniedziałek wyrusza festiwal Pięć Smaków (4-11 listopada), które przypadną do gustu nie tylko fanatykom wycieczek zorganizowanych czy mangi.
REKLAMA
To już siódma edycja jedynego w Polsce festiwalu poświęconego wyłącznie kinematografii Azji Południowo-Wschodniej. Jeszcze niedawno azjatyckie tytuły co jakiś czas trafiały do polskich kin. Śledziliśmy karierę Zhanga Yimou, który historycznymi widowiskami coraz śmielej flirtował z chińskimi oficjelami. Dało się też zauważyć modę na japońskie horrory i bollywoodzkie musicale, a między grozę i rytmiczne ruchy bioder czasem wciskały się azjatyckie arcydzieła – filmy podpisane przez Wonga Kar-Waia, Zhanga Ke Jia czy Trana Anha Hunga. Wbrew opiniom kino azjatyckie nie jest hermetyczne czy niezrozumiałe dla Europejczyków, podczas seansu można natomiast zgłodnieć, patrząc na jedzenie serwowane na ekranie.
Obecnie festiwal Pięć Smaków to jedna z nielicznych okazji, by zobaczyć najnowsze filmy z Azji na dużym ekranie. W najważniejszej sekcji – konkursowym Nowym Kinie Azji – uwagę przyciągają tytuły nagradzane na międzynarodowych festiwalach. Wszystkim powinno się spodobać singapurskie „Ilo Ilo” – wzruszająca historia o trudnej przyjaźni nadpobudliwego chłopca i jego filipińskiej opiekunki, a zarazem wnikliwa analiza kryzysu ekonomicznego, który dotknął Singapur w latach 80. Film podczas ostatniego festiwalu w Cannes zdobył Złotą Kamerę dla najlepszego debiutu.
O związkach uczuciowych w ciekawy sposób opowiada Tajlandczyk Nawapol Thamrongrattanarit w debiutanckim „36”, składającym się z 36 ujęć, a także Chinka Yang Lina, w paradokumencie „Wilgotne miejsca” portretująca pokolenie młodych chińskich yuppies, oddających się bezrefleksyjnej konsumpcji. Dużej wytrzymałości od widza wymaga natomiast „Jiseul” – nagrodzony w Sundance dramat poświęcony masakrom ludności cywilnej dokonywanych przez armię południowokoreańską. Każdy z dziewięciu filmów to zupełnie inny smak.
Oprócz konkursu organizatorzy przygotowali też Noc Grozy, w której zobaczymy m.in. horror o japońskim systemie edukacyjnym i tajlandzki thriller z dilerem o imieniu Jesus w roli głównej. Wielbiciele japońskiej popkultury powinni natomiast skupić się na retrospektywie Tetsuyi Nakashimy, tokijskiego Almodóvara, łączącego w swoich filmach kicz z pastiszem, przerażające słodkie piosenki z krytyką japońskiego społeczeństwa
Pięć Smaków to nie tylko filmy w kinach Muranów i Luna – możecie wziąć udział w grze miejskiej, pograć w mahjonga we foyer w Muranowie. Ponadto nocne zwiedzanie Muzeum Azji i Pacyfiku na Solcu, pokazy zdjęć i dokumentów w kawiarni Południk Zero, a także terkot projektora w TR Warszawa, gdzie zobaczycie stare filmy puszczane z taśmy 16 mm.
Szczegóły tutaj: www.piecsmakow.pl. Repliki festiwalu odbędą się we Wrocławiu i Koszalinie.
