
Z jednej strony, hasła ochrony miejsc pracy i okrzyki, wzywające do ratowania pracowników przed harówką do 67 roku życia. Utyskiwania nad poczynaniami władzy. Z drugiej, dzień wolny od pracy, darmowa wycieczka do stolicy, a tam piknik z alkoholem i wizyty w kawiarniach. Rzeczywistość związkowych protestów odbiega od tego, co mają na sztandarach.
Ach, jakże to szpanerskie z okien palcotrzechkrzyżowego biurowca popatrzeć z politowaniem na 'meneli' ze związków... (…) Nie każdego stać na gęsinkę u Gesslerowej. Ale mieszkając/pracując w stolicy, zwłaszcza przy szlaku na URM, trzeba się liczyć, że ludzie będą od czasu do czasu na ulicach- czy się to 'wielkim' menago podoba czy nie. I takie to żałosne panie menagerze do ludzi kwalifikować tylko podobnych sobie, a innych do tej kategorii już nie zaliczać. ŻAL!!!
Idę szukać następnych dezerterów:) Jakby coś to tamci byli ze Śląsko- Dąbrowskiej NSZZ... Zidentyfikować i przykładnie ukarać! CZYTAJ WIĘCEJ
Dzięki tym demonstracjom mamy więcej klientów, bo pomimo, że to robotnicy, przychodzą do nas, oglądają książki, czasem coś kupią. Są bardzo mili, nigdy nie wyczułam od nich alkoholu. Właśnie widzę, że przechodzi grupka i są bardzo spokojni. Jedynie klienci narzekają, że jak są protesty to nie ma miejsc do parkowania, ale mnie to nie dotyka osobiście.



