
Najnowsze dziecko Apple, czyli iPad Air to naprawdę gorący towar na rynku sprzętu elektronicznego. Jak bardzo to dosłowne przekonali się niedawno pracownicy i klienci salonu w stolicy Australii, Canberze. Cały sklep, w którym sprzedawano iPady Air trzeba było bowiem ewakuować po tym, gdy jeden z tabletów po prostu wybuchł.
Do tego niepokojącego dla użytkowników sprzętu marki Apple incydentu doszło w australijskim salonie sieci Vodafone. Badaniem przyczyn niespodziewanego wybuchu tabletu iPad Air dziś nie zajmują się jednak przedstawiciele Vodafone. Sieć najwidoczniej nie ma sobie nic do zarzucenia w tej sprawie. Rzecznik australijskiego Vodafone chętnie opowiadał nawet o tym, jak z okolic złącza ładowarki najnowszego tabletu od Apple nagle buchnęły języki ognia.
Media donoszą tymczasem, że zbadaniem wybuchu w salonie już zajęli się specjaliści z kalifornijskiego Cupertiono. Mimo iż Apple oficjalnie nie zabiera głosu w tej sprawie. Apple przeżywa bowiem kolejny wizerunkowy kryzys związany z dosłownie gorącym charakterem swoich produktów.
Poprzednicy iPada Air również przyciągali uwagę mediów stając w płomieniach. W lipcu ubiegłego roku tablet Apple stanął w płomieniach w rękach młodego Fina, a w listopadzie 2011 roku iPad wybuchł na pokładzie samolotu australijskich linii lotniczych Regional Express.
Źródło: Mashable.com
