
– Gigantyczne straty wizerunkowe są faktem. Jest wiele ośrodków w Rosji, które chcą to wykorzystać. Będą podkreślali że Polska jest krajem rusofobicznym – skomentował zajścia podczas Marszu Niepodległości Bronisław Komorowski. Odpowiedzialnością za zamieszki obarczył zarówno chuliganów, jak i polityków.
Prezydent powiedział, że konsekwencje zachowania uczestników Marszu Niepodległości ponosimy wszyscy. - My wszyscy musimy przeprosić za skandaliczne zachowanie przed ambasadą. A tego nie da się usprawiedliwić. W imieniu państwa trzeba przeprosić - powiedział Komorowski.
Prowadząca program w Radiu ZET Monika Olejnik dopytywała, czy będą wyciągane konsekwencje wobec funkcjonariuszy policji, którzy nie reagowali na ekscesy uczestników marszu. Pytała się, czy dojdzie do dymisji ministra spraw wewnętrznych Bartosza Sienkiewicza, który nadzoruje prace stróżów prawa. - To będzie przedmiotem analizy pana premiera. Dostrzegam mankamenty związane z zabezpieczeniem trasy przemarszu. Bo niestety w polskim prawie nie ma możliwości częściowego zakwestionowania przemarszu, daje się zgodę na całość albo na nic. W sposób fatalny trasa przebiegała koło ambasady - odpowiedział prezydent.
Kto według Komorowskiego ponosi winę za poniedziałkowe zamieszki? - W pierwszym rzędzie chuligani, którzy udają zaangażowanych politycznie - mówił prezydent. - Po drugie, odpowiedzialni są politycy, którzy rozgrzeszali tego rodzaju zachowania, zarówno w sferze politycznej, jak i niepolitycznej - dodał.
Prezydent Komorowski odniósł się też do podpalenia tęczy na placu Zbawiciela. - Z tego co pamiętam, to ta instalacja została zamontowana w ramach obchodów polskiej prezydentury w Unii. Niestety są ludzie, którzy widzą we wszystkim jedno, szukają drugiego dna. Tak naprawdę trzeba patrzeć na pewne rzeczy jakimi są, a nie że są czymś innym - zakończył Komorowski.
źródło: Radio Zet
