
"Orgazm musi być? Bo zostałyśmy wychowane, by zadowalać mężczyzn, i nie chcemy, by pomyśleli, że są złymi kochankami? Źle zrozumiałyśmy zdobycze rewolucji seksualnej" – pisze w "Wysokich Obcasach" Paulina Reiter. Ocenia, że orgazm stał się dla kobiet "głupim przymusem". I choć zniechęca do udawania, jednocześnie szczegółowo radzi, jak to robić wiarygodnie.
REKLAMA
"Zaczynasz głęboko oddychać, delikatnie wzdychasz. (…) Zaczynasz pojękiwać, coraz głośniej. Szepczesz: 'o tak, o tak'. Zaczynasz coś mówić, a następnie przerywasz, mamrocząc: 'O mój Boże'. (…) Wiarygodnie wyglądasz, gdy chwytasz w zapamiętaniu poduszkę i ją ściskasz lub skręcasz prześcieradło w węzełki. (…) Możesz nagle wygiąć ciało w łuk. (…) Po dramatycznym jęknięciu opadasz wyczerpana na łóżko. Leżysz wyczerpana. Dłoń spoczywa dramatycznie na czole, wzdychasz głęboko" – to właśnie skrócona instrukcja udawania orgazmu autorstwa Reiter.
Redaktorka "WO" radzi, choć faktycznie ma nadzieję zniechęcić kobiety do pozorowanie orgazmu. Narzeka, że kobiety wciąż to robią i błędnie zakładają, że mają "obowiązek szczytowania". Jej zdaniem to konsekwencja wychowania. A przecież rewolucja seksualna powinna zmienić te założenia...
"To głupi przymus, że każdy seks musi się kończyć orgazmem (lub że musimy razem szczytować). Nie zawsze trzeba biec na szczyt - czasami miło pokręcić się po dolinach, powylegiwać na halach. Czasami wystarczy, że będzie nam z kimś przez chwilę dobrze, blisko, czule lub zabawnie. To bardzo wiele" – pisze Reiter.
Z orgazmem jest jak z Prosiaczkiem - im bardziej go szukamy, im bardziej zaglądamy do środka, tym bardziej go tam nie ma. Im bardziej się staramy, tym trudniej go osiągnąć. Przychodzi, gdy się zapominamy.
Jej słowa potwierdza w rozmowie z "Wysokimi Obcasami" dr Alicja Długołęcka. "Największym problemem jest to, że zamiast odczuwać satysfakcję, dążymy do orgazmu i w efekcie koncentrujemy się na tym, co naprawdę sprawia nam przyjemność. Zamiast rozkoszować się cielesną bliskością w niezliczonych wariantach, nastawiamy się na uzyskanie czegoś konkretnego" – mówi.
"Do tej pory uznawano, że orgazm kobiecy jest ukoronowaniem seksu. Ale okazało się, że jest inaczej. Następstwem narastającego podniecenia jest satysfakcja seksualna, której może, ale nie musi towarzyszyć orgazm. Nie jest on więc ani celem, ani warunkiem udanego życia seksualnego u kobiet" – podkreśla.
Źródło: "Wysokie Obcasy"

