Jacek Żakowski uważa, że do podobnych incydentów jak te z Marszu Niepodległości dochodziło bez demonstracji
Jacek Żakowski uważa, że do podobnych incydentów jak te z Marszu Niepodległości dochodziło bez demonstracji Fot: Tomasz Szambelan/AG

Po zdarzeniach podczas Marszu Niepodległości padły propozycje wprowadzenia zmian w prawie, które miałyby zapobiec kolejnym incydentom. Nie zgadza się z tym Jacek Żakowski, który uważa, że obecne prawo jest wystarczająco dobre. „Nie stało się nic takiego, byśmy musieli wymyślać kolejne zakazy, nakazy i kary” napisał Żakowski.

REKLAMA
Publicysta na łamach „Gazety Wyborczej” tłumaczył, że incydenty z Marszu Niepodległości zdarzały się wcześniej. „Nic nowego się nie stało. Tęcza nie pierwszy raz spłonęła. Napady na squaty już się zdarzały” napisał na łamach „Gazety Wyborczej” publicysta. Po czym dodał, że nie potrzeba demonstracji, by podpalić budkę strażniczą przy ambasadzie Rosji. Zdaniem Żakowskiego, wystarczy do tego parę osób.
Publicysta podkreśla, że obecne prawo nie zabrania policji chronienia Tęczy, squatu, czy ambasady. „Skoro TVN zainstalował na dachu kamerę z widokiem na zaatakowany squat, dlaczego policja tego nie zrobiła i nie zgromadziła w okolicy sił do szybkiej interwencji?” pyta Żakowski. Dodaje, że należy zadać pytania, dlaczego policja była nieobecna i zachowywała się nieporadnie.
Żakowski także kwestionuje pomysł prezydenta, by wprowadzić zakaz zasłaniania twarzy. Jego zdaniem, to nic nie zmieni, bo ciężko będzie ustalić co jest zasłonieniem twarzy, a co nie.

źródło: "Gazeta Wyborcza"