Flickr.com/nasmac (CC BY-SA 2.0)

Tytułowe słowa wypowiedział kiedyś Lech Wałęsa do Aleksandra Kwaśniewskiego. Podobnie zachował się dziś Luis Suarez, piłkarz Liverpoolu. Przed meczem rękę wyciągnął do niego Patrice Evra. Ten udał, że nie widzi. Dwie godziny później ze spuszczoną głową oglądał cieszących się ze zwycięstwa Evrę i jego Manchester. United pokonali Liverpool 2:1.

REKLAMA
Bohaterem meczu został Wayne Rooney, który na samym początku drugiej połowy w 3 minuty zaaplikował Liverpoolowi dwie bramki. Ale nie wydarzenia dziejące się w trakcie meczu, a te tuż przed i po nim wysunęły się na pierwszy plan w brytyjskich mediach.
- Nie moglem w to uwierzyć. Suarez zhańbił cały Liverpool. Ten piłkarz nie powinien już nigdy założyć koszulki klubu. Przecież coś takiego mogło wywołać nawet zamieszki – ostro komentował zachowanie Suareza, menedżer Manchesteru, Sir Alex Ferguson na antenie Sky Sports.

Przypomnijmy, że zarzewiem konfliktu na linii Evra – Suarez były rasistowskie odzywki tego drugiego w kierunku zawodnika Manchesteru podczas wcześniejszej rywalizacji obu drużyn.
Luis Suarez został ukarany aż ośmioma meczami kary za to zachowanie. Całej Sytuacji nie chciał za to komentować menedżer Liverpoolu, Kenny Dalglish. - Zostawmy ten temat, Suarez dopiero co wrócił z zawieszenia - uciął.
– To co się stało na zawsze będzie w moim CV. Z tego doświadczenia wynikły też jednak jakieś pozytywy. Teraz będę chciał żeby moje nazwisko pojawiało się w gazetach tylko ze względu na bramki które strzelam – mówił jeszcze przed meczem Suarez.
Tuż przed samym meczem chyba niestety zapomniał o swoich słowach. Bramkę co prawda strzelił, ale na pierwszych stronach gazet znajdzie się chyba z innego powodu…