Michał Torzecki w pracowni
Michał Torzecki w pracowni fot. Marta Szczepańska

Popularne "śmieszne obrazki" z sieci mocno oddziałują także na rzeczywistość poza nią. Memy zawładnęły nie tylko internetem, ale i podstępnie wpełzły na koszulki, do rozmów, haseł reklamowych, a niedawno także w sferę sztuki - za sprawą Michała Torzeckiego. Uzdolniony malarz i DJ w swojej pracowni na warszawskiej Pradze stworzył obrazy ukazujące między innymi: Grumpy Cata, Kitlera, Charliego Sheena, czy Chytrą Babę z Radomia. I wcale nie po to, żeby nas rozbawić. 

REKLAMA
Moja znajoma od kilku lat posiada psa japońskiej rasy Shiba Inu, czyli dokładnie tej samej, co znany z memów Pieseł. Wcześniej jej pupil wabił się Atos, jednak już nikt w taki sposób na niego nie woła. Magda nie może spokojnie wyjść z psem na spacer, bo gdziekolwiek się nie pojawi słyszy okrzyki „patrz, Pieseł!”, lub "uszanowanko". Rozbawieni gimnazjaliści biegają za Atosem krzycząc „wow" i robią mu zdjęcia (nierzadko z irytującym psa fleszem), które wywołują później zazdrość u ich znajomych z Facebooka. Ja i Pieseł. 50 like, albo nawet więcej.

Ten dość jaskrawy przykład nie jest jedynym, który ukazuje fakt, że śmieszne obrazki z sieci mocno wpływają na nasze życie. Zauważył to także Michał Torzecki i postanowił wziąć na swój warsztat memy, czyniąc z nich pop-art XXI wieku. Od niecałego roku maluje on pozornie zabawne koty, które są pretekstem do dzielenia się z odbiorcą bolesnym spostrzeżeniem, że popularne obecnie memy spłaszczają naszą umiejętność refleksji. Michał Torzecki podniósł do rangi sztuki świat 9gaga i 4chana, aby skrytykować fakt, że śmieszne obrazki stają się łatwą do założenia maską, pod którą wcale nie musimy mieć własnych poglądów.
To zabawne, że patronem twojej wystawy jest jednocześnie Kwejk i Instytut Kultury im. Adama Mickiewicza. Jestem bardzo ciekawa co z takiej mieszanki wyniknie.
Michał Torzecki: Ja również. To moja pierwsza wystawa o bardzo konkretnym przekazie i zastanawiam się jak zostanie odebrana. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia w jaki sposób oglądający mogą na takie prace zareagować. Ludzie, którzy wpadają do mojej pracowni, oceniają te obrazy bardzo pozytywnie, ale może po prostu starają się być dla mnie mili...
Dlaczego zacząłeś malować memy?
Od dłuższego czasu malowałem zwierzęta. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę z tego, że memy z reguły operują ich wizerunkami, a jednocześnie są bardzo ciekawym i trochę smutnym zjawiskiem.
Smutnym? Przecież one z założenia są zabawne
Obrazki przejęły komunikację międzyludzką na portalach społecznościowych. Nie ma nic złego w tym, że czasami wrzucisz kota przyjacielowi na tablicę, ale na przykład zauważyłem takie sytuacje, kiedy ktoś miał duży problem, jakieś rozstanie się albo deprecha i znajomy zamiast napisać „chodź, umówmy się na piwo", wklejał mu smutnego kotka. Zdarzają się też ostrzejsze przykłady: jest poniedziałek, ktoś wrzuca zdjęcie z Alcatraz i podpisuje „nienawidzę poniedziałku!”. To dość ciężkie porównanie, sugerujące objawy jakiejś znieczulicy.
Mówisz, że żarty z Alcatraz są niesmaczne. A co z kocim Hitlerem, którego sam namalowałeś?
To nie jest aprobacja, tylko wyszydzenie z mojej strony. Wiadomo, że jedną z form zmniejszania zła jest śmianie się z niego. Jaranie się kotami, które wyglądają jak Hitler jest dla mnie już takim delikatniejszym złem. A napis „Polish joke” nawiązuje do faktu, że na arenie międzynarodowej jesteśmy znani z tego, iż mamy dosyć cięty i mocny żart, który często oscyluje poza granicami dobrego smaku.
A co oznacza kolejny kot, tuż obok?
Hipster Cat z podpisem „Irony then death”, jest odniesieniem do tego, że New York Times opublikował bardzo duży artykuł na temat ironicznego życia. Kultura hipsterów pozwala ci mówić, że wszystko, co robisz jest ironiczne. To w pewnym sensie mechanizm obronny. Nigdy nie musisz w żaden sposób stawić się za swoimi poglądami i zawsze możesz powiedzieć: „ja to zrobiłam tylko ironicznie”.
logo
Hipster Cat Weronika Lewandowska / naTemat.pl
Wiadomo, że ironia jest fajną rzeczą i lżejsze podejście do poważnych spraw czasami jest potrzebne żeby odreagować, ale jeżeli traktujesz wszystko ironicznie i nigdy się nie wstawisz za niczym, to później, kiedy umierasz, nic z takiego życia nie wynika.
Czy według ciebie, jako artysty, memy doprowadzają do upadku kultury wizualnej?
Jak dla mnie, one wracają do kultury obrazkowej, tej szybkiej, wręcz prehistorycznej, która może faktycznie źle wpłynąć na kulturę wizualną ogólnie, bo przecież zaszliśmy dużo dalej. Tak łatwo jest teraz tworzyć rzeczy na komputerze, przez co ich jakość niejednokrotnie jest słaba, a wcale nie stanowi to żadnego problemu, choć zdarzają się także bardzo fajne przykłady.
Jaki jest twój ulubiony mem?
Właściwie to bardziej jestem fanem samych postaci, niż żartów związanych z nimi. Grumpy Cat jest moim ulubieńcem.
logo
Grumpy Cat autorstwa Michała Torzeckiego
A czy nie wydaje ci się, że niebezpiecznie balansujesz na granicy sztuki i nie-sztuki, która jest już za bardzo pop?
Nie wiem. Może za bardzo generalizuję, ale jednak sztuka krytyczna w większości przypadków polega na używaniu przedmiotów codziennego użytku albo rozwalonych kartonów i jest strasznie zagmatwana, trudna dla przeciętnego odbiorcy. Wiele osób spoza artystycznego świata uważa sztukę współczesną za coś niezrozumiałego, przekombinowanego i przeintelektualizowanego, a na dodatek nikt nie próbuje im jej wytłumaczyć. Na wystawie pod każdym obrazem zamontujemy tablety, na których będzie się wyświetlać odpowiedni artykuł ze strony KnowYourMeme, gdzie zostanie pokazana geneza danego motywu, aby nawet osoby, które memu nie znają, wiedziały o co w nim chodzi.
Wracając - memy są jak najbardziej nowym popem. Staram się dzięki nim uzyskać fajny kontrast pomiędzy faktem, że kotki są niby łatwe do oglądania, uśmiechnięte, kochane, i tak dalej, ale za to napisy, namalowane zresztą tym tradycyjnym, memowym krojem pisma, dodają ich wizerunkom drugie dno. Podtekst jest ciężki.
Czy jesteś w stanie wystarczająco skupić się na sztuce? Jak dużo czasu spędzasz w pracowni łącząc dwa zawody?
W tej chwili coraz więcej. Przez dwa miesiące przed wystawą zazwyczaj 12 godzin dziennie. Jestem troszeczkę rozdarty pomiędzy swoim weekendowym zajęciem, czyli byciem DJ-em, a tym co robię tutaj. Na szczęście druga praca daje mi taką wolność, że w tygodniu mogę się zająć w stu procentach sztuką i nie martwić o zarobek na życie.
Masz to szczęście, że twoja dwuzawodowość pozwala ci się utrzymać i tworzyć sztukę nie podlegając nikomu. Czy myślisz, że istnieje jakaś szansa na to, aby wkrótce młodzi ludzie mogli utrzymać się tylko i wyłącznie z malowania lub jakiejkolwiek innej formy twórczości wizualnej?
Myślę, że nie. Sztuka współczesna przekształciła się w biznes. W dzisiejszych czasach przypomina trochę prawo i medycynę. Jeżeli skończysz prestiżową uczelnię artystyczną, najlepiej w Stanach, nie musisz się za bardzo starać, aby później osiągnąć sukces, ludzie ustawiają się do ciebie w kolejce. Poza tym, sztuka współczesna jest wieloletnią inwestycją, czas działa na jej korzyść. Z muzyką sprawa wygląda trochę inaczej. Z roku na rok przychodzą niesamowite zmiany w trendach. Niedawno modny był dubstep, teraz już prawie nikt o nim nie pamięta, a wcześniej mody muzyczne trwały kilkanaście lat, a jeszcze dawniej kilkaset. Za to memy bywają modne czasami przez tydzień.
Pewnie niektóre z nich przestają być na czasie zanim skończysz namalować obraz. Dużo czasu ci to zajmuje?
Różnie. Używam techniki przecierki - nakładam dosyć sporo czarnej farby, później szmatką nasączoną terpentyną przecieram i w ten sposób uzyskuję gradienty. Jeżeli obraz nie wyschnie za szybko, jestem w stanie zrobić go w dwa dni, ale na przykład obraz z Cheezburger Catem, z podpisem „I can haz more”, mówiący o zachłanności kultury konsumpcyjnej, malowałem chyba przez 2 miesiące, a na sam proces składało się nawet drapanie żyletkami i szorowanie.
logo
Cheezburger Cat autorstwa Michała Torzeckiego
Rozmawiamy o kotach, jednak memy często są opierane na wizerunkach prawdziwych ludzi, z których później nabija się pół świata. Czy to nie jest w memach najmocniej wątpliwe? Bardziej nawet niż spłycanie komunikatów, o którym mówiłeś?
Wielu ludzi wiedziało na co się pisze, chociażby Snooki z Jersey Shore, która jest zarazem znaną postacią telewizyjną i bardzo popularnym memem. Z drugiej strony, w przypadku takich memów jak Scumbag Steve, którego zdjęcie ktoś znalazł i wrzucił na 9gag, to rzeczywiście mamy przed sobą przykre zjawisko. Z internetem trzeba się liczyć. Ja także mam dużo zdjęć na Facebooku, z którymi można zrobić coś podobnego. Ale chyba bym się tym nie przejął, bo jestem względnie wyluzowaną osobą.
logo
Michał Torzecki w pracowni fot. Marta Szczepańska
Wystawa Michała Torzeckiego "MeMe" - Mysia 3, Warszawa. Wernisaż odbędzie się 29.11., o godzinie 20:00.