
Umowa ACTA była głównym tematem, który rozpalił gości Moniki Olejnik w programie "7 Dzień Tygodnia". Choć wśród polityków wszystkich opcji panuje pełna zgoda, że dokument jest zły, to dzieli ich już to, w jaki sposób doprowadzić do jego odrzucenia.
REKLAMA
- Jestem gotów się założyć, że w PE to nie przejdzie i załatwia wszystkie dylematy, jakie państwo tu macie.
- ACTA jest trupem, do tego osieroconym - mówił eurodeputowany SLD, Marek Siwiec. Jego zdaniem porozumienie zostanie ostatecznie "utrącone" w Parlamencie Europejskim już w czerwcu tego roku. Siwiec zapewnił, że jego frakcja zagłosuje przeciw przyjęciu ACTA i do tego samego namawia inne. W tym EPP, której politycy mieli przyznać, że popełnili błąd forsując umowę w Europie.
W tym z politykiem lewicy zgodził się Sławomir Nitras z PO, która w europarlamencie właśnie do EPP nalezy. W opinii Nitrasa, europejska klasa polityczna nie zauważyła, że ACTA nie bierze pod uwagę różnic kulturowych między USA, czy Japonią a Europą, która od zawsze żąda więcej swobód.
Inną ma jednak opinię, co do tego, jak przed zagrożeniami związanymi z przyjęciem ACTA należy się teraz zabezpieczyć. Lewica stoi na stanowisku, że umowę trzeba odrzucić w Europie na poziomie politycznym i jak najszybciej. Polityk Platformy zawraca tymczasem uwagę, że problem nie leży tylko w tym jednym dokumencie.
- ACTA jest trupem, ale trzeba myśleć o przyszłości.
Dlatego PO popiera rodzącą się w Brukseli ideę, by ACTA skierować do Europejskiego Trybunały Sprawiedliwości. Jego orzeczenie w tej sprawie pozwoliłoby bowiem na stałe określić granica swobód, których naruszać nie wolno.
Na wyrok ETS trzeba jednak czekać nawet kilka lat. W ocenie Marka Siwca, w przypadku ACTA stanowisko sędziów poznalibyśmy dopiero za dwa lata. - My chcemy to rozstrzygnąć politycznie i szybko - argumentował.
- Albo odrzucić od razu, albo referendum.
Mało optymizmu w tej sprawie ma natomiast Prawo i Sprawiedliwość. Zdaniem Jacka Sasina, premier przyjął taktykę, która ma sprawić, że Polacy o ACTA zapomną i wówczas będzie można ją przyjąć.
Ciekawą opinię na temat tego, skąd w ogóle wziął się w Polsce problem z tym kontrowersyjnym porozumieniem ma natomiast doradca prezydenta Tomasz Nałęcz. - Rozumiem, że polskimi rządowi nie było na rękę w okresie prezydencji wystąpić w roli blokującego - powiedział. Podkreślając, że w przypadku ACTA w grę wchodzą ogromne, często sprzeczne interesy.

