
Hiszpania piłkarskim mistrzem Europy. Tym razem na hali. W dodatku czwarty raz z rzędu. W finale pokonali Rosję 3:1. My emocjonowaliśmy się porażką FC Barcelony z Osasuną 2:3. Real Madryt może uciec rywalom z Katalonii na dystans 10 punktów. Jednak sami zainteresowani, a już na pewno ich bramkarz Iker Casillias był chyba myślami na chorwackich halach. Tam rozgrywane były halowe mistrzostwa Europy.
Turniej ocenia Mateusz Sęk dziennikarz serwisu 40minut.pl
Co najciekawsze? Chyba to, że o sile drużyny z Azerbejdżanu stanowią... Brazylijczycy. Także w futsalu naturalizowanie zawodników stało się popularne. Ale wiadomo Azerbejdżan to kraj kontrastów. Bardzo bogaci ludzi i bardzo biedni. Znalezienie pieniędzy na paru Brazylijczyków nie było więc problemem.
Najlepsze spotkanie to paradoksalnie to w którym padła tylko jedna bramka. Półfinał Hiszpania – Włochy. To była prawdziwa uczta dla koneserów.
Objawieniem turnieju na pewno są Chorwaci. Gospodarze zajęli 4 miejsce, a nigdy potęgą futsalu nie byli.
wykonanie mamy 4 sekundy. No i oczywiście nie ma spalonego.
Powiem tyle. Wzrost nie ma tutaj dużego znaczenia. Bramkarz w futsalu musi być przede wszystkim bardzo sprawny. To jest kluczowe. W ogóle w piłce na hali np. trening wydolnościowy nie odgrywa dużej roli. Ale jeśli chodzi motorykę to już np. przyspieszenie jest bardzo istotne. W ogóle piłka na hali i na trawie to są dla mnie inne dyscypliny. Wspólne jest kopanie.
Odpowiem panu krótko. Był już taki mecz mistrzowska Wisła Kraków, jeszcze ta z Żurawskim, Kosowskim stanęła naprzeciw aktualnego wtedy mistrza halowego, Clearexu Chorzów. Wynik 9:3 dla chorzowian daje chyba jasną odpowiedź na pana pytanie.