Mapy Google zmieniły się w grę - możesz wędrować po świecie i walczyć z ukrytymi potworami
Mapy Google zmieniły się w grę - możesz wędrować po świecie i walczyć z ukrytymi potworami maps.google.com

Jak co roku tak i dzisiaj internetowy gigant stara się rozbawić swoich użytkowników. Tym razem wybór padł na usługę Mapy Google, która przypomina dziś raczej pierwsze wersje gry Cywilizacja niż nowoczesne narzędzie stworzone za pomocą satelitów i superkomputerów. Zmienił się też wygląd wprowadzonej zaledwie kilka dni temu do Polski usługi Street View, która teraz działa w wersji 8-bitowej.

REKLAMA
Tradycją stało się już, że użytkownicy najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej na świecie 1 kwietnia mogą spodziewać się nowych, zwykle dość egzotycznych usług lub zapowiedzi niesamowitych projektów, które akurat tego dnia zaczyna wdrażać firma. Dzisiaj na oficjalnym koncie w serwisie Google+ współzałożyciel korporacji Sergey Brin napisał, że w partnerstwie z NASCAR - najpopularniejszą serią wyścigową w Stanach, zamierzają zbudować automatyczny samochód wyścigowy.
Pojawiły się też zdjęcia samego Brin'a testującego prototypowy model wyścigówki. Jako, że Google słynie z doskonałego przygotowania swoich psikusów na specjalnej stronie projektu mamy sondę, w której można zagłosować na wzór malowania nowej maszyny oraz odnośnik do filmu. A w nim rozmowy z zawodnikami, managerami i kibicami. Jedni cieszą się, że po kilkunastu latach jeżdżenia w tej wymagającej serii będą mogli odpocząć, drudzy liczą na spadek kosztów utrzymania. Wśród kibiców zdania są podzielone, ale na twarzach internautów na pewno pojawił się uśmiech.

Jednak prawdziwym hitem w tym roku jest w ocenie wielu internautów Gmail Tap - specjalna aplikacja, która pozwala na pisanie maili… alfabetem Morse'a. Dzięki zastąpieniu 26 standardowych znaków zaledwie dwoma (kropką i kreską) ma wzrosnąć szybkość pisania wiadomości. Gdyby i to było za mało istnieje opcja pisania dwóch mail jednocześnie. W przyszłości mają się pojawić wersje umożliwiające pisanie nawet na czterech i więcej klawiaturach.
Dla prawdziwych miłośników muzyki gratką zapewne będzie możliwość kupienia zasobów serwisu YouTube na płytach DVD. Nie dość, że możesz dowiedzieć się (to przykład z filmiku reklamowego) jak otworzyć karton mleka bez dostępu do internetu specjalny system umożliwia też dodawanie komentarzy. Wystarczy napisać swoją opinię i wysłać ją pocztą - zostanie ona dostarczona bezpośrednio do twórcy wideo. Słyszymy też zapewnienie, że w chwilę po zgłoszeniu chęci kupna 175 ciężarówek z pełną zawartością serwisu zostanie wysłanych na Twój adres. Po przejściu przez procedurę zamówień pojawia się cena, data dostawy (dla mnie był to 2045 rok) i dopisek "Poza tym, kwiecień durniu".

Na karb Prim Aprillis można też zrzucić wspomnianą już Mapę dla 8-bitowych konsol Nintendo. Inżynierowie opowiadają, jak wynaleźli specjalny typ dyskietki, który może być podłączony do internetu i zaprzęgli sto tysięcy serwerów by w czasie rzeczywistym przekształcały Mapy specjalnie dla NES. Na razie jeszcze nie ma ich w sprzedaży, ale by sprawdzić jak działa ta innowacja można wejść na stronę usługi dla zwykłych komputerów i kliknąć "Do boju" w prawym górnym rogu mapy. Możesz wyznaczyć nawet trasę z miejsca do miejsca, a pokonać ją pomoże Google Fiber - specjalna przekąska, która jest 100 razy bardziej energetyczna niż dotychczasowe a wszystko dzięki neutrinom.
To zapewne tylko wycinek niespodzianek, które Google przygotował na Prima Aprillis. Jakie udało się Wam znaleźć buszując po sieci?