Starcia na Ukrainie przybierają wyjątkowo brutalną formę.
Starcia na Ukrainie przybierają wyjątkowo brutalną formę. Fot. YouTube.com/RussiaToday

Wielu Polaków z wielką uwagą śledzi to, co dzieje się na Ukrainie. Nie brakuje jednak tych, którzy sądzą, że wydarzenia za naszą wschodnią granicą przypominają pokojową Pomarańczową Rewolucję sprzed dekady. Nic bardziej mylnego. Temu, co dzieje się na ulicach największych ukraińskich miast, w tym szczególnie Kijowa bliżej jest dziś do wojny domowej niż kolejnego pokojowego przewrotu.

REKLAMA

Choć wielu protestujących przeciwko decyzji prezydenta Wiktora Janukowycza o rezygnacji ze starań o stowarzyszenie z Unią Europejską zachowuje spokój i nie angażuje się w bezpośrednie starcia z siłami rządowymi, nie brakuje tych, którzy na ukraińskich ulicach uczestniczą w ciągłej walce. Innych wciągają w nią liczne milicyjne prowokacje. W doniesieniach z Kijowa więcej mówi się o wielkiej polityce, a tymczasem na ulicach co dnia leje się krew i nie brakuje ofiar, które za tę rewolucję zapłacą co najmniej kalectwem.

Tak wygląda fala przemocy, która właśnie przelewa się kilkaset kilometrów od Warszawy: