Justyna Kowalczyk pierze skarpety. Publicznie, na facebooku.
Justyna Kowalczyk pierze skarpety. Publicznie, na facebooku. zrzut ze strony facebook.com

Justyna Kowalczyk zamieściła na swoim Facebooku zdjęcie, na którym własnoręcznie pierze w wannie skarpety. Po co? Żeby internauci mogli w niej zobaczyć tzw. "zwykłą kobietę", a nie wielką biegaczkę, multimedalistkę i czterokrotną zdobywczynię Pucharu Świata. "Fakt" już się cieszy.

REKLAMA
"Ona nie boi się żadnej pracy! (…) Justyna Kowalczyk (30 l.) sama pierze w hotelowym pokoju swoje zabrudzone rzeczy" - tak "Fakt" skwitował zamieszczone przez biegaczkę narciarską zdjęcie, które stało się podstawą do stworzenia doskonałego, "długiego" tekstu o tym, jaką to mamy fajną mistrzynię. Bo i medale zdobędzie, i ciuchy wypierze.
Komentarze pod zdjęciem są właściwie jednoznaczne:
Wiesław

I jak jej nie polubić. Tym zdjęciem kupuje mnie bardziej niż 6-cioma medalami!


Mateusz

To się nazywa Kobieta, nie dość że zap..... ,to jeszcze na pranie ma czas Podziwiam


Marek

każdemu facetowi życzę takiej pracowitej kobiety


Wiesław

pierze, gotuje i wygrywa poproszę pod choinkę


Norbert

Niedawno przygotowanie posiłku, teraz pranie.... prawdziwa kobieta ciekawe czy jeszcze jakiś szczegół ze swego prywatnego życia nam zdradzisz?


Jacek

czyli normalna kobita nasza krajowa i tak trzymaj!


Magdalena

To jest Polska właśnie. Piłkarze z 3 ligi mają uprane, uprasowane stroje!!!! a Ty Justynko musisz się męczyć sama.Pozdrawiam życzę zdrowia.

Justyna Kowalczyk pokazała na Facebooku fragment swojej zwykłej, szarej codzienności. Zebrała za to same pochwały od fanów: okazało się bowiem, że wielka postać jest jednocześnie kobietą – "taką samą jak wszystkie inne". Czyli jaką? Wpisaną w patriarchalny układ bezpłatnej pracy domowej, w którym to właśnie kobiety opiekują się codziennym bytem swoich najbliższych.
Mimo zdobywanych medali, Kowalczyk ma "naturalny" obowiązek nakarmienia połowy rodziny i wszystkich przyjaciół, wyprania brudnych skarpet oraz bycia zawsze miłą, uroczą, uśmiechniętą i piękną, nawet po męczącym, wielogodzinnym treningu.
To wtórne wpisywanie wielkiej postaci polskiego sportu w kulturowy kontekst jej własnej płci. W dodatku bardzo wykluczający i opresyjny. Kobieta, niezależnie od pełnionej funkcji publicznej czy zawodowej zawsze zyskuje w oczach innych, jeżeli potrafi z sukcesem pogodzić "obowiązki domowe" z pracą zawodową. Co więcej, wobec kobiet stosuje się dyskryminujące standardy dotyczące poszczególnych sfer życia, a co najgorsze - wartościuje się je pod kątem tych właśnie założeń.
Stosowana przez piewców patriarchalnego systemu kategoria "kobiecości" praktycznie zawsze dotyczy dwóch kwestii – wyglądu i pracy domowej. "Prawdziwa kobieta powinna umieć gotować", "pranie to kobiece zajęcie", "czysty dom jest największą wartością, jaką masz w życiu" – to tylko niektóre z komunałów, uparcie kierowanych do kobiet przez medialnych ekspertów od lifestyle'u.
Kowalczyk pokazała się swoim fanom w niedwuznacznej sytuacji pracy domowej po to, by zaskarbić sobie ich sympatię. Nie ma oczywiście nic złego w tym, że własnoręcznie robi pranie i chce się podzielić takim doświadczeniem na oficjalnym profilu. Straszna szkoda jednak, że to robi. Zastanawiające jest, dlaczego akurat taki system prezentacji może jej przysporzyć więcej zwolenników, niż odnoszone sukcesy zawodowe.