Hillary Clinton
Hillary Clinton Fot. marcn / http://www.flickr.com/photos/marcn/459272490/ / CC BY http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

- Jeżeli ona wróci do domu i do końca życia będziemy zajmowali się sprawami naszej fundacji, będę szczęśliwy. Jeżeli zmieni zdanie i zdecyduje się wystartować, będę szczęśliwy - mówił w programie "Good Morning America" Bill Clinton. Były prezydent USA i mąż obecnej sekretarz stanu Hillary Clinton w ten sposób skomentował pogłoski o tym, że w kolejnych wyborach prezydenckich to ona będzie ubiegała się o fotel prezydenta. I utrzymanie nazwiska Clinton na szczytach władzy przez ponad ćwierć wieku.

REKLAMA
Bill Clinton pojawił się w popularnym porannym programie przede wszystkim, by zachwalać walczącego o reelekcję w tym roku prezydenta Baracka Obamę. Wpływowy demokrata wydawał się być pewien, że pierwszy czarnoskóry przywódca Stanów Zjednoczonych wkrótce będzie także pierwszym, któremu udało się utrzymać fotel prezydenta przez dwie kadencje. Jego poprzednik jest również przekonany, że Obamie przyjdzie zmierzyć się z Mittem Romney'em, który w jego opinii - mimo wszelkich trudności - powinien zdobyć nominację republikanów.
Clinton przyznał jednak, że Barackowi Obamie nie będzie tak łatwo walczyć o reelekcję, jak jemu w roku 1996. Wówczas Bill Clinton za główne motyw swojej kampanii obrał hasło, że po czterech latach jego rządów Amerykanom żyje się lepiej. Pytany, czy podobnie może dzisiaj powiedzieć Obama przyznał, że oczywiście byłoby to nieprawdą. Podkreślił jednak, iż jego zdaniem, obecnemu prezydentowi nie pozwala na to tylko i wyłącznie kryzys, który zaczął się zanim objął on urząd.
To zależy tylko od niej
Bill Clinton
były prezydent USA

Jeżeli ona wróci do domu i do końca życia będziemy zajmowali się sprawami naszej fundacji, będę szczęśliwy. Jeżeli zmieni zdanie i zdecyduje się wystartować, będę szczęśliwy.

Na sam koniec Clinton odniósł się również do coraz częstszych pogłosek o tym, że to jego żona, która obecnie pełni funkcję sekretarza stanu USA, za cztery lata powalczy, by utrzymać prezydenturę po stronie demokratów i przejmie władzę od Baracka Obamy, który - jeśli zwycięży jesienią - nie będzie mógł już więcej ubiegać się o reelekcję. Pytany o to, był prezydent nie chciał nic mówić wprost.
- Nie wiem. To zależy całkowicie od niej - odpowiedział. Dodając, że jest szczęśliwy, gdy jego żona wraca do domu, ponieważ bardzo dobrze się razem bawią i sądzi, że po odejściu z urzędu nie będzie chciała wracać do polityki. Chwilę później stwierdził jednak, że jeżeli jego partnerka oznajmi mu, że chce startować w wyborach prezydenckich za cztery lata, to on będzie równie szczęśliwy, jak gdyby wybrała polityczną emeryturę i została w domu.
Spekulacje o wciąż żywych prezydenckich ambicjach Hillary Clinton są obecne w amerykańskiej polityce właściwie cały czas. Na nowo odżyły jednak przed kilkoma dniami, gdy na antenie Fox News bardzo poważnie wspomniał o tym miliarder Donald Trump. Jeden z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi na świecie stwierdził, że jest pewien, iż obecna sekretarz stanu stanie do walki o prezydenturę w roku 2016.
- Myślę, że - zakładając, iż jest w dobrym zdrowiu, i w takim jak sądzę, pozostanie - wystartuje za cztery lata - ocenił Trump. Dając do zrozumienia, że w takim przypadku mogłaby być także jego kandydatką. - Uważam, że Hillary Clinton jest wspaniałą kobietą. Po prostu bardzo ją lubię. Lubię ją i lubię jej męża - dodał.
Babcia prezydentem?

Donald Trump
amerykański biznesmen, miliarder

Hillary Clinton wystartuje w 2016 roku...
CZYTAJ WIĘCEJ

Hillary Clinton ma już za sobą jedną nieudaną próbę startu w wyborach prezydenckich. Przed czterema laty, będąc na początku faworytką do nominacji z ramienia Partii Demokratycznej, ostatecznie przegrała ją w walce z obecnym prezydentem Barackiem Obamą. Teraz, gdy kończy się jego kadencja, w dotkniętym kryzysem kraju jej popularność w społeczeństwie jest znacznie większa, niż prezydenta. Nie ma jednak szans na start w tym roku, ponieważ to Obama reelekcją musi postarać się przypieczętować dobre rządy demokratów.
Za kolejne cztery lata ten problem rozwiąże amerykańska konstytucja, która zabrania prezydentowi ubiegania się o trzecią kadencję. Czy wówczas nadejdzie czas Hillary Clinton? Byłaby kandydatką prawie 70-letnią, historia zna jednak sporo przypadków, gdy prezydenci obejmowali urząd właśnie w takim wieku. Po dwóch kadencjach (zakładając, że tyle ich rzeczywiście będzie...) wyjątkowo młodego prezydenta Amerykanie być może będą więc zainteresowani kandydaturą "statecznej starszej pani". Jeżeli ten scenariusz ziściłby się i kadencja prezydent Hillary Clinton zakończyła się w roku 2020, małżeństwo Clintonów byłoby obecne na najwyższych szczeblach władzy w USA przez ponad 25 lat. Od roku 1993, gdy pierwszą kadencję zaczynał Bill, po rok...?