
Z piersiami aktywistek FEMEN-u zdążył się już zapoznać cały świat. FEMENistki demonstrowały topless w wielu miejscach Europy, protestując przeciwko patriarchalizmowi oraz innym formom tego, co uznają za uciskanie kobiet. Ostatnio, za sprawą dziennikarskiej prowokacji, pojawiły się jednak głosy przekonujące, że przynajmniej część członkiń FEMEN-u z feminizmem łączą przede wszystkim… pieniądze, jakie organizacja wypłaca swoim "pracownicom".
Radio Głos Rosji podaje, że FEMEN padł ofiarą dziennikarskiej prowokacji, jaką przeprowadziła reporterka jednej z ukraińskich stacji telewizyjnych. Dziennikarka, nie zdradzając oczywiście swojej prawdziwej tożsamości, wstąpiła do FEMEN-u, by sprawdzić, jak życie organizacji wygląda od środka. Jej nagi debiut miał miejsce w Paryżu, przed siedzibą islamskiego centrum kultury.
Podróż do Francji nie była dla dziennikarki żadnym obciążeniem, ponieważ FEMEN pokrył wszystkie koszty, opłacając bilet lotniczy, pobyt w hotelu, przejazdy taksówkami oraz wyżywienie. Na jedną FEMENistke wydawano ponoć tysiąc euro dziennie.
Głos Rosji
Nie udało się wprawdzie ustalić ponad wszelką wątpliwość, kto sponsoruje FEMEN, niemniej po internecie, w tym i Wikipedii, od dawna krążą doniesienia wskazujące na organizacje powiązane z amerykańskim miliarderem George'm Sorosem, amerykańskiego biznesmena Jeda Sundena oraz niemiecką bizneswoman Beate Schober, która jest związana z Ukrainą.
Fronda.pl
Czytaj także:
źródło: Głos Rosji
