www.barackobama.com

Na kolację z prezydentem USA przy odrobinie szczęścia można umówić się już za $3. Osobista rozmowa telefoniczna z Obamą warta jest już $573 (ok.1719zł). Obama jest najlepszym dowodem na to, że kampanie w Social Media przynoszą realne zyski.

REKLAMA
45 milionów dolarów – taką sumę przekazali Obamie internauci w lutym. Pozwoliło mu to m.in. na zatrudnienie 262 organizatorów, których praca wyceniana jest na $32 000 dla każdego z osobna na czas trwania kampanii wyborczej. Lokale zrzeszające wolontariuszy mnożą się jak grzyby po deszczu, wyborczy telemarketing idzie pełną parą, a to dopiero początek batalii. Barack Obama zjednuje sobie poparcie w sieci wyjątkowo skutecznie. Jak to robi?
Kolacja lub rozmowa w zamian za datek
Obama - podobnie jak w poprzednich latach - dysponuje narzędziami internetowymi perfekcyjnie przygotowanymi do kampanii wyborczej. Posiada oficjalne, aktywne kanały na wszystkich znaczących portalach społecznościowych – ostatnio pojawił się nawet na Pinterest. Każda z tych stron umożliwia dofinansowanie jego kampanii jednym kliknięciem – sugerowany datek to $3, maksymalna kwota to, zgodnie z regulaminem, $2,500. W lutym średnia kwota wsparcia udzielonego przez jedną osobę wyniosła $59. Sztab wyborczy Obamy doskonale jednak zdaje sobie sprawę, że do uzyskania tak wysokich sum, nie wystarczy zwykła sympatia dla kandydata. Wyborcom trzeba dać coś jeszcze. Okazuje się, że tą magiczną wartością dodaną nie musi być wcale wielka nagroda. Wystarczyło zaoferować… darmowy obiad z parą prezydencką oraz osobistą rozmowę telefoniczną z prezydentem, aby zwolennicy Obamy prześcigali się w udzielaniu datków.
Zapraszam Cię na kolację. B.Obama
Promocja „Kolacja z Obamą” (tak oficjalnie nazywała się cała akcja) trwała od 22 lutego do 31 marca. W tym czasie, wśród osób wspierających Obamę, zorganizowano cztery losowania. W każdym z nich można było wygrać kolację z parą prezydencką, wraz z zapewnionym przelotem do Waszyngtonu i zapłaconą nocą w hotelu. Nagroda okazała się kusząca, o czym świadczą zebrane miliony. Szczęśliwcy relacjonowali swoje spotkanie z Barackiem i Michelle Obama na głównej stronie kampanii (www.barackobama.com). O czym rozmawiano? Najczęściej o pierwszej randce Baracka i Michelle, o koszykówce, codziennym życiu Michele i Baracka. Para prezydencka urzekała głównie swą otwartością, zaangażowaniem w rozmowę, pytaniami o codzienne problemy swych rozmówców, włączając w to pytanie, kto został z ich dziećmi, podczas ich obecności na kolacji.
Jeśli kogoś hurraoptymistyczne relacje z obiadów nie zachęciły do przelewania datków, zachęcić go powinny regularnie otrzymywane maile.
Obama-spam
Chcąc zbadać e-mail marketing w wykonaniu amerykańskich specjalistów, zgodziłam się na otrzymywanie wiadomości na swoją skrzynkę. Tym sposobem w ciągu 10 dni zgromadziłam 12 maili, z których 3 przesłał mi osobiście Barack Obama (jeśli wierzyć nadawcy), a 2 sama Michelle Obama. Czego chciała ode mnie para prezydencka?
Barack Obama zachęcał do wzięcia udziału w losowaniu kolacji z nim. Podkreślał, że zwykle prezydenci zapraszają do stołu lobbystów i ludzi interesu, ale on chce innej polityki. Dlatego daje mi szansę spotkania się z nim twarzą w twarz.
Kolejno Michelle Obama wyznała:
„Przyjacielu, każdej nocy w Białym Domu widzę Baracka śledzącego Waszą korespondencję do późnych godzin, czytającego Wasze listy i piszącego notatki do ludzi, których spotkał. On robi to dla Was – pracuje każdego dnia, by dokończyć to, co wspólnie zaczęliśmy. W tym tygodniu to on potrzebuje Waszego wsparcia. Czy podarujesz 3 dolary lub ilekolwiek jesteś w stanie zaoferować, by wesprzeć Baracka przed ostatecznym, sobotnim terminem zbierania funduszy? Dziękuję, Michelle”.

Ostatniego dnia zbierania datków znów otrzymałam maila od Baracka, tym razem zwięzłego:
„Przyjacielu, ten jeden raz naprawdę Cię potrzebuję. Dzisiejszy deadline jest dla nas najważniejszy, chcę, by wszyscy się zsolidaryzowali.
Podaruj $3 lub ilekolwiek możesz.
Do dzieła,
Barack.”
Zadzwonię do Ciebie. Barack.
Ostatnim motywatorem dla wyborców był konkurs, trwający przez ostatnie pięć dni zbierania funduszy (26-31 marca). Rywalizacja toczyła się o… osobistą rozmowę telefoniczną z Obamą. Aby dostąpić tego zaszczytu, należało zgromadzić jak największą ilość znajomych, którzy dzięki Twojej namowie, wsparli gotówkowo kampanię Obamy. Stworzono do tego celu specjalną podstronę, na której użytkownicy zakładali swoje konta i gromadzili głosy. Gra okazała się warta świeczki – zwyciężczyni, Kayla W., namówiła do przekazania datku 191 znajomych. Zakładając, że każdy z nich przekazał minimum $3, Kayla wsparła kampanię $573, za co Obama odwdzięczył się rozmową telefoniczną.
Oferowanie kolacji czy rozmowy w zamian za ofiarowanie datków na kampanię wyborczą wydaje się nam – Polakom – dość śmieszne. Śmieszne, ale jak się okazuje – bardzo skuteczne. Niestety, jako obywatelka Polski nie mogłam wesprzeć Baracka, mimo jego gorących próśb i skutecznych narzędzi. Niemniej, tylko w lutym znalazło się 348 000 osób, które udzieliły wsparcia. Marcowe statystyki jeszcze nie zostały upublicznione. Z niecierpliwością czekamy na efekty zastosowania kolejnych narzędzi marketingu internetowego, jakie sztab Obamy ma w swym zanadrzu.