fot. Łukasz Giza/Agencja Gazeta

Marnowana żywność i inne odpady organiczne mogą obniżyć ceny paliw i zapewnić pracę milionom osób w Unii Europejskiej. Komisja Europejska prognozuje, że paliwa na świecie nie wystarczy. Eksperci pukają się w czoło i pytają, kto zapłaci za bioenergię.

REKLAMA
Białystok, Bydgoszcz, Kraków i Koszalin - między innymi w tych miastach powoli ruszać będą budowy spalarni śmieci. To jeden z pomysłów na odzyskiwanie energii z odpadów.
Śmieci staną się w najbliższych latach bardzo wartościowe – nie dość, że będzie można na nich zarobić, to jeszcze przydadzą się większości mieszkańców Unii Europejskiej. Komisja Europejska przyjęła nową strategię biogospodarki. Wszystkie kraje wspólnoty mają skupić się na recyklingu odpadów, z których powstawać będą między innymi paliwa.
W Unii co roku produkuje się 138 milionów ton odpadów organicznych, w tym 19 milionów ton wyrzucanej żywności – czyli dokładnie 180 kilogramów na osobę. Ich utylizacja kosztuje nawet 12 i pół miliarda euro, w dodatku emituje 170 milionów ton dwutlenku węgla. Komisja chce przerabiać odpady organiczne na kompost, bioplastik i energię odnawialną, a biomasy na biopaliwa.
Być bardziej bio
Wraz ze wzrostem populacji, kurczą się zasoby energii, w tym na przykład ropa naftowa, według Komisji Europejskiej, do 2050 r. na świecie będzie żyć 9 mld ludzi - Europa potrzebuje napędzanego innowacjami przekształcenia w gospodarkę postpaliwową. Większe wykorzystanie odnawialnych źródeł nie jest już opcją, ale koniecznością - powiedziała komisarz UE ds. badań Maire Geoghegan-Quinn. Dodała, że odpady te można by przekształcać w bioenergię lub inne bioprodukty, tworząc miejsca pracy i zapewniając wzrost gospodarczy.
Powszechny unijny recykling to szansa głównie dla trzech sektorów - biotechnologii, chemicznego i paliw. Komisja chce, by w rafinerie produkujące paliwa powoli zastępować instalacjami do przerobu biomasy na paliwa, chemikalia i energię. Taka zmiana może dać firmom zarobić ponad 225 miliardów euro rocznie. „Biorafineria” działa już w Danii i produkuje ponad 5 milionów litrów paliwa, sprzedawanego na ponad 100 stacjach Statoil w kraju. Kolejna rafineria, zamieniająca nic nie warte śmieci w sporo warte, a tańsze niż standardowe, paliwo, ma powstać we Włoszech.
Paliwo ze śmieci, energia z odpadów
Samo wprowadzenie strategii wiosny, oczywiście, nie czyni. Sama pani Komisarz powiedziała, że jest jeszcze wiele pracy, by zwiększyć konkurencyjność tego sektora - Polityki pobudzające konkurencyjność tego rynku są często uruchamiane w oderwaniu od innych krajów. By zapewnić ukierunkowanie wysiłków, potrzebujemy wspólnej strategii łączącej różne dyscypliny naukowe – kluczowy będą inwestycje w badania, rozwój konkurencyjności i ścisła współpraca rządów i firm.
Wiadomo już jednak, że nie powstanie osobny budżet, który umożliwi badania nad zamienianiem naszych odpadów w energię – zmienione mogą jednak zostać istniejące programy pomocowe. Biogospodarka nie jest jednak nowością w Unii – w tej chwili roczne obroty tego sektora wynoszą prawie 2 biliony euro, a zatrudnienie w nim znajdują 22 miliony osób. Dzięki recyklingowi utrzymują się między innymi rolnicy, leśnicy, rybacy, a także producenci żywności i papieru. Oprócz wspomnianych już wcześniej sektorach przemysłu chemicznego, biotechnologicznego i energetycznego.
Unia idzie za daleko
Z pomysłami Komisji absolutnie nie zgadza się Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku energii. Jego zdaniem postawienie na bioenergię to bardzo kosztowny pomysł. Energia to koszt dla gospodarki, przemysłu i konsumenta - głównie tego najuboższego. Gdy w Wielkiej Brytanii wprowadzono bioenergię, jej ceny wzrosły na tyle, że liczba osób wykluczonych energetycznie - a więc tych, których nie stać na opłacenie rachunków m.in. za prąd - wzrosła z 1,5 proc. do 9 proc. - Komisja ma fałszywy fundament myślenia, że paliwa, czy węgla nie wystarczy. Efektem tego myślenia będą dużo wyższe koszty energii - Zdaniem Szczęśniaka Unia przesadziła, a jej pomysły są dziś nie do przyjęcia, szczególnie w biedniejszych krajach UE, takich jak Polska. To właśnie droga energia może być jedną z przyczyn tak słabego rozwoju europejskiej gospodarki w ostatnich latach - W 1977 roku prezydent Carter mówił, że ropy wystarczy na 30 lat, w 2012 roku wiemy, że wystarczy jej jeszcze na 56 lat. A cały czas odkrywane są nowe złoża. Podobnie jest z węglem, który Unia chce wyciąć z gospodarki. Tylko w Polsce są zasoby tego surowca na 130 lat.
Eksperci nie są jednak zgodni w tej kwestii - problemem pozostaje bowiem koszt wydobycia na przykład węgla i ropy, czy utrzymanie infrastruktury. W Szwecji na przykład powstają nowoczesne, niewielkie spalarnie śmieci, dzięki którym można ogrzać całe osiedle i pozbyć się śmieci, których składowanie też kosztuje. Rozwiązania ekologiczne są potrzebne na całym świecie, ważne jest, by przekalkulować, co tak naprawdę będzie się opłacać. Nie tylko branżom i sektorom, ale też Kowalskiemu, Smithowi, czy Schmittowi.