Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta

Zdaniem ministra finansów Jacka Rostowskiego, uczciwe pytanie w referendum w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego powinno przedstawiać prawdziwe alternatywy reformy. Nie można pytać tylko o jeden element - uważa szef polskich finansów. Goszcząc w "Poranku" TOK FM minister, odniósł się także do obywatelskiego nieposłuszeństwa, które w formie odmowy płacenia podatków proponuje PiS i Radio Maryja.

REKLAMA
Jacek Rostowski uważa, że pytanie w referendum w sprawie reformy emerytalnej powinno informować, iż alternatywą dla podwyższenia wieku, w którym przechodzi się na emeryturę jest podwyższenie podatków, utrzymanie bardzo niskiego poziomu emerytur dla kobiet, lub drastyczne ciecia wydatków socjalnych. Sformułowanie takiego pytania nie jest w jego opinii realne, stąd jest przeciwnikiem referendum.
- Ważne jest by mówić o tym, co ludzi martwi w tym projekcie - stwierdził. I przypomniał, że rząd zamierza najpierw przez osiem lat stopniowo wydłużyć wiek emerytalny o dwa lata, a później dopiero o kolejne pięć - by zrównać moment przejścia na emeryturę kobiet i mężczyzn.
Minister Rostowski odrzuca argumenty, że w wyniku reformy zabraknie miejsc na rynku pracy. - Dzisiaj mamy 26 mln ludzi w wieku produkcyjnym. Za osiem lat będzie ich dwa miliony mniej, ze zmianą o milion, nie będzie problemu ze znalezieniem pracy - ocenia. Dowodem na to, że pracy nie zabraknie ma być również fakt, iż osób w wieku od 55 lat do wieku emerytalnego wzrośnie tylko o 650 tys. Dokładnie tyle, ile wczasach kryzysu udało się stworzyć miejsc pracy.
Ojciec Rydzyk odpowiada za tych, którzy podejmą protest
- Jeżeli ktoś chce podjąć taki protest, oczywiście znając ryzyko, że niepłacenie podatków automatycznie stanowi przestępstwo karnoskarbowe, to ma moralne prawo podjąć rożne formy protestu - powiedział Jacek Rostowski. W ten sposób komentując apel o. Tadeusza Rydzyka i polityków PiS, by nie płacić podatków w ramach protestu przeciw nie nadaniu TV Trwam koncesji cyfrowej. W ocenie ministra finansów, toruński duchowny nawołując do łamania prawa bierze odpowiedzialność za to, co mogłoby spotkać osoby, które na taki protest się zdecydują.
- Dostęp do pierwszego multipleksu jest trochę mniej wzniosłym tematem, niż te które normalnie mogą służyć jako powód do dramatycznego protestu, wypowiedzenia posłuszeństwa obywatelskiego - ocenił.