
Po stołecznych drogach kursują brudne autobusy. Wszystkie są oblepione w solno-błotnej brei. Nie wygląda to zbyt estetycznie. Wygląda nawet dość koszmarnie, bo niektóre autobusy są po prostu całkowicie czarne i nic nie widać przez szyby. Choć rozumiemy, że w takich warunkach autobusy mogą się łatwo pobrudzić, to zastanawialiśmy się, czy ktoś je w ogóle myje.
Poszliśmy za tym tropem. Pod artykułem „Myć, czy nie myć? Oto jest pytanie” znaleźliśmy całkiem ciekawe informacje na temat tego, czemu mamy brudne autobusy.
Pierwszą przyczyną tego jest to, że w czasie procesu mycia tworzy się tzw. pył wodny, który bardzo łatwo może doprowadzić do zablokowania układów pneumatycznych w pojeździe, które są odpowiedzialne m.in. za sterowanie działaniem układu hamulcowego i zamykaniem drzwi. Znajdująca się w szczelinach przy drzwiach woda sprawiłaby, że drzwi by „zamarzły” co uniemożliwiłoby – ze względów bezpieczeństwa – wożenie pasażerów wozem z niesprawnymi hamulcami i drzwiami. CZYTAJ WIĘCEJ
Do tego ZTM informuje, że myjnie autobusowe nie są wyposażone w funkcję suszenia. Z tym samym problemem borykają się koleje. Dlatego nie dziwmy się, jeśli na dworzec kolejowy podjedzie brudny skład. Jednak fakt, że z zewnątrz pojazdy nie mogą być myte, nie zwalnia przewoźników z obowiązku czyszczenia ich w środku. Do tego ZTM nas informuje, że pracownicy je kontrolują i w razie zaniedbań ukarani są przewoźnicy odpowiadający za stan pojazdu.

