Piwa potrafią kosztować mniej niż 2 złote za puszkę
Piwa potrafią kosztować mniej niż 2 złote za puszkę fot: Antoni Bohdanowicz/naTemat.pl

W ostatnich latach Brytyjczycy mieli olbrzymie problemy z pijaństwem swoich obywateli. Co piątek wieczór na ulicach miast wychodzą hordy pijanych, zarówno starych i młodych, mężczyzn i kobiet. Co stoi za tym, że Brytyjczycy tak chętnie piją? Niezwykle tani alkohol. Ceny piwa w wielu sklepach były niższe niż za wodę mineralną. Dlatego rząd powiedział dosyć. Od 6 kwietnia alkohol będzie droższy.

REKLAMA

Problem pijaństwa w Wielkiej Brytanii jest ogromny. Wystarczy wyjść w weekend na główne ulice tamtejszych miast, by się o tym przekonać. Pijani podpierają ściany sklepów, wymiotują do koszy na śmieci.

Co stoi za tym problemem? Nawet nie kultura picia w pubach. Od czasów kryzysu liczba tradycyjnych lokali skurczyła się o ponad połowę. W tym czasie głównymi dostarczycielami promili dla Brytyjczyków stały się supermarkety. Dzięki różnym promocjom sklepy zaczęły sprzedawać piwo po cenie niższej niż wodę mineralną. Rząd postanowił tupnąć nogą.

Od 6 kwietnia z półek zniknie tani alkohol. Sklepy nie będą miały prawa organizować promocji typu kup dwie zgrzewki piwa w cenie jednej. Na tym ruchu wiadomo, kto „straci” - duże sieci sprzedające alkohol po cenach niższych niż rynkowe, oraz konsumenci. Zyski jednak pojawiają się w innych sektorach: rząd ma zaoszczędzić 3,6 miliona funtów na walkę z przestępczością spowodowaną przez pijane osoby. Do tego brytyjski system zdrowotny zaoszczędzi 5,6 miliona funtów wydawanych na leczenia chorób i pokrycie kosztów wypadków wywoływanych/spowodowanych przez alkohol.

Sprawdzamy, jak jest w Polsce Czy warto pójść śladem Brytyjczyków i podwyższyć cenę piwa? Chyba tak. Niestety, również i u nas alkohol jest „tani jak barszcz”. Za nieco więcej niż złotówkę można kupić puszkę piwa. Mocniejszy browar, o mocy 7-9 procent potrafi kosztować w granicach 2 złotych. To wystarczająca ilość, by alkohol miał wpływ na nasz organizm.

Pan kupił swoje piwo za 2,20 zł
Pan kupił swoje piwo za 2,20 zł fot: Antoni Bohdanowicz/naTemat.pl

Im tańsze piwo, tym wyższa konsumpcja. Sprawdziłem to, odwiedzając sklepy z alkoholem i ich okolice. Trafiłem m.in. na robotnika, który wyszedł ze sklepu monopolowego. O 10:30 rano. W ręku trzymał piwo „kuflowe” o mocy 7,2%. Spytałem pana, czy to piwo to element diety. – Można tak powiedzieć. Daje lekkiego kopa w pracy – odpowiedział mi. Chwilę porozmawialiśmy o piwie i cenach. Opowiedział mi, że na szczęście mocne piwa są tanie i dobrze klepią. Za swoje zapłacił 2,20. Tyle w zwykłym spożywczym zapłacimy za butelkę wody.

Markety i dyskonty Odwiedzamy lokalny dyskont. Mocniejsze procentowo trunki kosztują od ok 32 złotych za litr. Po podwyższeniu akcyzy już nie można kupić taniej wódki. A jak jest z innymi napojami alkoholowymi? Wina kosztują w granicach 10 złotych. A piwa? Do szczęścia potrzeba tylko kilku złotych. Widzimy promocję: 4 piwa za 5,48 złotych. Jeśli wolimy jednak wypić jeszcze mocniejszy browar, to za cztery sztuki zapłacimy 6,96 złotych. Taniej niż w niejednej restauracji za pół litra piwa.

Za litr wódki zapłacimy powyżej 32 złotych. Znacznie taniej kupimy mocne piwo
Za litr wódki zapłacimy powyżej 32 złotych. Znacznie taniej kupimy mocne piwo fot: Antoni Bohdanowicz/naTemat.pl

Zresztą nawet „markowe” piwa nie są wcale takie drogie, o czym przekonaliśmy się w kolejnym markecie.

Tanie piwa
Tanie piwa fot: Antoni Bohdanowicz/naTemat.pl

Przy samym wejściu przywitała mnie promocja piw. Mogłem kupić dwa czteropaki pewnego piwa ze średniej półki za jedyne 15 złotych. W przeliczeniu wyszło mi mniej niż dwa złote za puszkę. Takie promocje powodują, że klient kupuje nie czteropak, a dwa. Piwo nie whisky, nie będzie stało w barku, czekając na specjalne okazje. Raczej większość osób kupuje je po to, by w najbliższym czasie spożyć, a im tańszy produkt, tym więcej go spożyjemy. Nasze domysły potwierdza Kama Dąbrowska, szef działu prawnego Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Piwo za 1,39zł
Piwo za 1,39zł fot: Antoni Bohdanowicz/naTemat.pl

– Cena alkoholu ma realny wpływ i na to, ile ludzie piją i na to jaka jest skala problemów społecznych przez alkohol spowodowanych. Lista jest długa. Choroby spowodowane nadmiernym spożyciem alkoholu, przemoc w rodzinie, wypadki drogowe. Nasz rząd już wziął się za problem wysokich cen produktów spirytusowych i poprzez podwyższenie stawek akcyzy. Jednak nikt nic nie robi z akcyzą na piwo. W ciągu 10 lat dostępność ekonomiczna tego alkoholu wzrosła dwukrotnie. Ceny szły w górę, ale wolniej niż inne towary – mówi nam Dąbrowska.

Najtańsze piwo (wyprzedane) kosztowało 1,29 zł
Najtańsze piwo (wyprzedane) kosztowało 1,29 zł fot: Antoni Bohdanowicz/naTemat.pl

Wizyta w kolejnym sklepie. Dwa najtańsze piwa kosztują odpowiednio 1,29 zł i 1,39 zł. Ceny tych mocniejszych wynoszą 1,60 zł. Grupa licealistów stoi i dyskutuje nad nimi. – Jedno takie to jak dwa tych za dwa złote. Bardziej się opłaca, szybko klepie i tanio – mówi chłopak, co do którego pełnoletności mam sporo wątpliwości. Czy jest jakiś sposób, by zapobiec temu, że piwo o porównywalnej mocy do wina, było droższe?

– Jednym z możliwych rozwiązań wydaje się być wprowadzenie cen minimalnych na sprzedaż detaliczną odnośnie procentu alkoholu, a nie samego produktu. To spowoduje, że mocniejsze piwa będą droższe od tych słabszych. Takie rozwiązanie popiera Światowa Organizacja Zdrowia, – mówi nam Kama Dąbrowska.

Tanie piwa
Tanie piwa fot: Antoni Bohdanowicz/naTemat.pl

Czy rząd zastanowi się nad tymi rozwiązaniami? Pomyślmy, jeśli tylko cena piwa podskoczy, to mniej osób po nie sięgnie. To czysto ekonomiczna wyliczanka – im coś jest tańsze, tym większy popyt. Miłośnicy piwa i producenci może i mnie znienawidzą, jednak warto się zastanowić nad propozycją PARPA.

Czytaj także: