
Były żołnierz, który sześć lat temu stracił dłoń w Afganistanie, przeszedł w Trzebnicy operację przeszczepienia dłoni pobranej od zmarłego dawcy. Nie wiadomo jeszcze, czy przeszczep się przyjął. Wojskowi, którzy pomogli w przetransportowaniu pacjenta do Trzebnicy, mają nadzieję, że operacja zakończy się sukcesem.
REKLAMA
Pacjent, który stracił dłoń w 2008 roku w wyniku wybuchu miny, został przetransportowany z Gdyni do szpitala w Trzebnicy wojskowym helikopterem ratowniczym. Zaraz po wylądowaniu były żołnierz trafił na stół operacyjny, a lekarze rozpoczęli skomplikowany zabieg przeszczepiania dłoni, którą pobrano od zmarłego człowieka kilka godzin wcześniej. Operacja, jak podaje serwis Polska-Zbrojna.pl, trwała prawie 12 godzin.
Na razie jest za wcześnie, by orzec, czy przeszczep się przyjął. Pierwsze godziny dają jednak powody do optymizmu. – Cieszymy się, że operacja się powiodła. Miejmy nadzieję, że wszystko dobiegnie do szczęśliwego końca – powiedział gen. broni pil. Lech Majewski, Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych. To właśnie on pomógł w zorganizowaniu transportu wojskowym helikopterem.
Wykonany w Trzebnicy przeszczep był siódma tego typu operacją w Polsce i 88. na świecie.
źródło: Polska-Zbrojna.pl
