Jarosław Kaczyński i Paweł Kowal w Sejmie
Jarosław Kaczyński i Paweł Kowal w Sejmie Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Paweł Kowal w rozmowie z naTemat przyznaje, że deklaracja Jarosława Kaczyńskiego o starcie w wyborach prezydenckich go nie zaskoczyła. Były polityk PiS przypomina, że aby wygrać te wybory, trzeba mieć 50 procent plus 1 głos, więc same głosy wyborców Prawa i Sprawiedliwości nie wystarczą. Według niego starcie o prezydenturę może się rozegrać miedzy Januszem Palikotem a Bronisławem Komorowskim.

REKLAMA
Jarosław Kaczyński w TVN24 ogłosił, że jednak wystartuje w wyborach prezydenckich w 2015 roku.
Nie zaskoczyło mnie to. To będzie gra. Przed każdymi świętami będziemy dostawali do stołu danie mniej lub bardziej odgrzewane. Dzisiaj nie trzeba zastanawiać się nad personaliami, nie trzeba podejmować hucznych deklaracji. Trzeba się zastanowić, co zrobić, żeby prawica zaproponowała coś nowego. To nie tak, że któryś z polityków zgłosi się na atamana. Za tym musi stać jakiś program. Jak nie ma pomysłu, tylko jest powiedzenie: tamci nie, teraz ja, to zdecydowanie za mało.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości jeszcze kilka tygodni temu w rozmowie z "Super Expressem" powiedział, że chce być premierem, więc prezydentura go nie interesuje.
Nie wiem, czy musimy się tym zajmować. Politycy mówią różne rzeczy, czasem przypadkiem, czasem nie, i później koncentrują wokół tego uwagę, zupełnie nieproporcjonalną do wagi tej deklaracji. Nie zbliża się kampania wyborcza. Oczywiście można tak prowadzić politykę, że jak nic nowego się nie dzieje, to mówimy coś nowego. Nie mam jednak poczucia, żeby miało to sens. Przyjmuję to jako deklarację, ale nie podkręcałbym się tym tak bardzo.
To jednak ważna zapowiedź, bo PiS jest największą partią opozycyjną, a Jarosław Kaczyński ma potencjalne szanse na zwycięstwo.
Żeby wygrać wybory prezydenckie trzeba mieć 50 procent plus 1 głos. Oznacza to, że głosy wyborców PiS nie wystarczą. Z tego punktu widzenia kandydat PiS ma takie same szanse, jak kandydat PJN czy kandydat Solidarnej Polski. Największe szanse ma ten, kto zgromadzi wokół siebie większość.
Zbigniew Ziobro ma szanse na uzyskanie dobrego wyniku w wyborach prezydenckich? Były minister sprawiedliwości wykorzystał deklarację Kaczyńskiego i już kilka tygodni temu ogłosił, że będzie ubiegać się o fotel prezydenta.
Tak samo jak w przypadku Jarosława Kaczyńskiego: ma szanse, jeśli sformułuje program, który pociągnie więcej ludzi niż tylko jego zwolennicy. Dzisiaj ma takie same szanse jak Kaczyński, bo w tych wyborach trzeba mieć nie 48 procent, ale 50 procent plus 1 głos. Dzisiaj Zbigniew Ziobro ma tylko 2 czy 5 procent.
Jarosław Kaczyński ma jeden stały elektorat na poziomie dwudziestu kilku procent. Zbigniew Ziobro wraz z Solidarną Polską walczą o wejście do Sejmu. Dobry wynik Ziobry może przełożyć się na przyzwoity wynik w wyborach parlamentarnych.
Moim zdaniem wygra ten, kto więcej zaproponuje. W innym przypadku będzie rozgrywka Bronisława Komorowskiego z Januszem Palikotem. Wtedy cała prawica poprze Komorowskiego.