
Idzie wiosna, więc niebawem na ulicach pojawią się panie w przewiewnych sukienkach i… gumowych bądź plastikowych sandałach, które są podobno tegorocznym krzykiem mody. Toporne sandały są wprowadzane do ofert najsłynniejszych domów mody od kilku sezonów i mają swoje miejsce m.in. w kolekcji Prady. Ich największą zaletą nie jest oczywiście wygląd, lecz wygoda, co od razu rzuca się w oczy...
REKLAMA
Niepokojący miłośników szpilek trend stał się na tyle silny, że zaczęły o nim pisać tytuły niekojarzone przeważnie z modą. O „ugly shoes” napisały np. „The Guardian” oraz „Daily Mail”. Co ciekawe, modelki i stylistki prezentujące sandały niekiedy zakładają do nich... swojskie skarpetki.
Sandały firmy Celine na nogach stylistki Malko Shibaty:
Sandałki Prady (830 dolarów za parę):
Nieco tańsza wersja sandałków Prady (720 dolarów za parę):
A to już propozycja domu mody Givenchy (950 euro za parę):
Kolejne sandały z oferty Givenchy (670 euro za parę):
Sandały Miu Miu (450 euro za parę):
Kolejna propozycja z oferty Miu Miu, tym razem na obcasie: