
Eskalacja przemocy w Sudanie Południowym doprowadziła do setek zabójstw, prześladowań tysięcy cywilów i zastraszania pracowników misji pokojowych. Konflikt na tle etnicznym kosztował życie tysiące ludzi.
REKLAMA
Tysiące ludzie są prześladowane i zabijane w Sudanie Południowym z powodu konfliktów na tle etnicznym, które dzieją się w tym kraju od grudnia 2013 roku. Fakt, że władze prowadzą kampanię zastraszania pracowników ONZ sprawia, że wielu z nich nie można pomóc – uważa szef misji pokojowych ONZ Herve Ladsous.
Naruszeń praw człowieka dopuszczają się obydwie strony konfliktu – zarówno siły lojalne prezydentowi Salvie Kiir Mayarditowi, jak i rebelianci, którzy pozostali wierni byłemu wiceprezydentowi Rieka Machara. Niepokojące jest prześladowanie ONZ-owskiej misji w Sudanie, która dla wielu ludzi jest jedyną szansą ratunku. Do tej pory udzieliła ona schronienia ok. 75 tysiącom z 800 tysięcy ludzi, którzy musieli uciekać ze swoich domów.
– Kampania wymierzona w ONZ niemal zablokowała dostawy niezbędnej pomocy humanitarnej, co jest szczególnie istotne przed rozpoczynającą się wkrótce porą deszczową - powiedział Ladsous.
Walki w Sudanie Południowym, który w 2011 roku odłączył się od Sudanu, rozpoczęły się
w grudniu 2013 roku po tym, jak Kiir oskarżył Machara o próbę zbrojnego przewrotu. Starcie dwóch polityków, wywodzących się z wrogich sobie klanów, doprowadziło do konfliktu narodowościowego.
w grudniu 2013 roku po tym, jak Kiir oskarżył Machara o próbę zbrojnego przewrotu. Starcie dwóch polityków, wywodzących się z wrogich sobie klanów, doprowadziło do konfliktu narodowościowego.
