Jak zostać szczęśliwą kobietą? Jedyna style coach w Polsce zdradza ten sekret

- Dla jednych szczęście może oznaczać rodzinę, dla innych duże pieniądze. Oczywiście nikomu tego nie zapewnię, bo nie taka moja rola. Ale podpowiem co zrobić, aby nabrać pewności i wiary w siebie, co spowoduje, że kobiety poczują się bardziej szczęśliwe - przekonuje w rozmowie z naTemat Justyna Krawczyk, właścicielka i założycielka firmy "Jak Być Szczęśliwą Kobietą", licencjonowana Style Coach TM (Osobista Stylistka i Life Coach w jednym).



Justyna Krawczyk jest absolwetnką londyńskiej Style Coaching Institute, którą ukończyła z wyróżnieniem, uzyskując międzynarodowy certyfikat stowarzyszenia IASC. Od dwóch lat prowadzi firmę JBSK, która nie ma konkurencji w naszym kraju. W rozmowie z naszą redakcją opowiada o swojej metamorfozie, Polkach i prowadzeniu biznesu.


W jaki sposób pojawił się pomysł na taki biznes?


Wszystko zaczęło się 7 lat temu, kiedy jeszcze pracowałam w korporacji, a po głowie krążyły mi myśli, żeby rzucić to, co dotychczas robiłam i zacząć coś nowego. Spotkałam wtedy niezwykle piękną kobietę, której uroda była skryta za fatalnie dobranymi ubraniami. Widać było, że miała potencjał, ale nie potrafiła go wykorzystać. Szybko się zaprzyjaźniłyśmy. Ja w zasadzie od zawsze interesowałam się modą i miałam odpowiednie wyczucie w czym wygląda się dobrze, więc zupełnie naturalnie zaczęłam jej doradzać. Jak się okazało, całkiem skutecznie, bo po kilku miesiącach zupełnie zmieniłyśmy zawartość jej szafy. Ona poczuła się pewniej i bardziej atrakcyjnie. Wszyscy dookoła zauważyli jej przemianę. 




Niestety, po jakimś czasie było dla mnie jasne, że sama zmiana zewnętrzna nie była wystarczająca. Przyjaciółka fajnie się ubierała, ale nie była szczęśliwa. Wystarczyło, że miała gorszy nastrój i cały efekt zmiany znikał. Pomyślałam wtedy, że oprócz doradzania, jak dobrze wyglądać, warto to wzmocnić działaniami, które poprawią stan umysłu i ducha. Zainteresowałam się coachingiem. Znalazłam mojej przyjaciółce trenera rozwoju osobistego i przekonałam ją do spotkań terapeutycznych. Po pół roku zajęć uwierzyła we własne możliwości, w to, że jest wspaniałą kobietą. W jakimś sensie stała się szczęśliwa. Pomyślałam, że to dobry sposób na biznes.






Jak ten rynek coachingowy i doradztwa wyglądał siedem lat temu, kiedy rodził się pomysł w pani głowie?


Wtedy stawał się modny, zaczynał się rozwijać. Dzisiaj jest w zupełnie innej fazie. Mamy całą masę doświadczonych life coachów, business coachów, ale nisza w której ja funkcjonuję jest w dalszym ciągu w całkowitych powijakach. Jestem jedną z niewielu osób w Polsce, która łączy coaching z rolą stylisty. Ukończyłam londyńską szkołę Style Coaching Institute. Do Anglii nam jeszcze daleko, ale potencjał i popyt na style coaching wciąż rośnie, co potwierdza między innymi zainteresowanie kobiet, które się do mnie zgłaszają.

Co ciekawe, niedawno próbowaliśmy znaleźć innych style coachów, ale trafiliśmy jedynie na jednego czy dwóch w całej Polsce. Ale najważniejsze, że kobiety, które się do mnie zgłaszają, wiedzą, że jestem kimś więcej niż trenerem osobistym. Można to nazwać funkcją mentora, który przeprowadza kobietę przez szereg zmian. 



Jak to wygląda za granicą?


Skończyłam szkołę, która na rynku funkcjonuje od 10 lat. Ma ona swoją historię i doświadczenie. Ukończyło ją ponad tysiąc osób z całego świata. Można więc powiedzieć, że na Zachodzie style coaching cieszy się większą popularnością niż u nas. Na pewno wynika to z wyższej świadomości kobiet tam niż u nas. Nasze społeczeństwo, mimo wielu pozytywnych zmian, jest wciąż mniej wyedukowane w tym zakresie. Większość Polek nie jest też do końca gotowa na zasadnicze zmiany w swoim życiu, co wynika z bardzo wielu przyczyn. Dlatego tak ważna jest informacja na ten temat. 



Kto może zostać style coachem? Jakimi cechami musi się wyróżniać?



Trzeba umieć połączyć funkcję mentora, doradcy i trenera, a jednocześnie posiadać dobre wyczucie stylu. Taka osoba musi być otwarta i umieć zyskać zaufanie drugiego człowieka. Bez tego cały proces coachingu i oczekiwanej przemiany nie ma szans się powieść. Style coach musi być też profesjonalistą oraz zaufanym doradcą. To, co jest między mną, a drugą osobą, zostaje tylko między nami. Cała sztuka polega na tym, aby coach potrafił to wszystko połączyć.



Z jakimi problemami najczęściej zwracają się do pani kobiety?
Na początku bardzo często są to kwestie związane właśnie z odpowiednim ubiorem, wyczuciem stylu. Panie przychodzą z czymś oczywistym, do czego są w stanie się przyznać. Chcą się dobrze ubrać i dobrze wyglądać praktycznie na każdą okazję. Kiedy mają gorszy dzień, gorszy nastrój, idą do fryzjera, na zakupy i to rzeczywiście działa.

Wtedy zabieram je ze sobą, pokazuję ubrania, w których będą wyglądać fantastycznie i one wtedy rosną w oczach. I wtedy albo w trakcie kolejnych spotkań, zaczynają rozmawiać, pojawia się u nich potrzeba opowiedzenia mi o problemach i o tym, czy da się je rozwiązać.

Kim jest najczęściej Pani klientka, ile ma lat, czy jest dobrze wykształcona, i ile wydają pieniędzy na takie usługi?
Uśredniając, to kobieta w wieku od 30 do 45 lat, choć zdarzają się młodsze i nieco starsze. Specjalistki i menedżerki średniego szczebla, często pracujące w korporacjach, właścicielki małych oraz średnich firm. Ale coraz częściej zgłaszają się do mnie kobiety biznesu, które zarządzają największymi firmami w Polsce, zasiadają w zarządach spółek. One mają bardzo niewiele czasu, i chcą go ze mną przepracować najefektywniej jak potrafią.  



Czy Polki są świadome i otwarte na zmiany?
Tak jak wspomniałam, to pewien proces. Ale rzeczywiście jest co raz więcej Polek, które mają świadomość swoich potrzeb, problemów i są gotowe do zmian. Zdarza się, że żona dostaje od męża voucher na metamorfozę i odczytuje to jako przekaz, że coś z nią jest nie tak. Być może sama jest świadoma, że nie do końca wygląda i czuje się tak, jakby chciała, ale kiedy dostaje taki bezpośredni komunikat od męża, to nie jest dobrze.



Taki coaching wymaga wielu spotkań i szczerych rozmów. Musimy poświęcić sporo godzin na przegadanie wielu tematów. Tu właśnie wychodzi trudna rola style coacha, który musi być w pewnym sensie przyjacielem takiej osoby i być zawsze po jej stronie, ale musi zachować pełen profesjonalizm. Spotykamy się wiele razy w miesiącu. To są liczne spotkania. Godzina, dwie, trzy - tyle, ile potrzebuje druga osoba. Jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym i mailowym. Jeśli nie dostaję sygnałów od klientki, to sama wychodzę z pytaniem, czy wszystko w porządku, co słychać itp.

Jaki wpływ na samopoczucie, postrzeganie własnej osoby ma wygląd zewnętrzny?

Bardzo duży. Przeanalizowaliśmy badania OBOP, które pokazują, że co trzecia Polka skorzystałaby z porad wizażysty, stylisty, który pracuje ze znanymi osobami. Z przeprowadzonych w 2012 r. badań „Polki same o sobie” wynika, że 28 proc. Polek stawia wygląd zewnętrzny na pierwszym miejscu, a 79 proc. twierdzi, że dbanie o siebie sprawia im przyjemność. Zatem to dla kobiet jest szalenie istotne, podnosi morale. Chociaż nie zawsze na stałe i nie do końca.

Ile Polki są w stanie płacić za poprawę swojego wizerunku?
Sporo. To przedział od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Wyjście na zakupy na pół dnia, to koszt 600 zł plus oczywiście koszt samych zakupów. Do tego dochodzi wizyta u fryzjera, kosmetyczki oraz u innych specjalistów w zależności od potrzeb.

Możemy zdradzić liczbę klientów miesięcznie?
Wolałabym nie podawać liczb, ale gdyby mnie pan zapytał, kiedy najwcześniej mogłabym umówić kolejną klientkę, to pewnie byłoby to za dwa tygodnie.

Czy można mówić o rozróżnieniu pomiędzy dużymi miastami i mniejszymi?

Warszawa i kilka innych miast jest w przewadze, ale trzeba podkreślić, że kobiety z mniejszych miejscowości też chcą się wyróżniać i o siebie dbać.

Z zagranicy również?
Zgłaszają się do mnie Polski mieszkające za granicą. Była dziewczyna z Irlandii, która przyleciała specjalnie do mnie. Jest też dziewczyna z Niemiec, która przylatuje na święta i już wykupiła program metamorfozy.

Zdarzają się wśród pani klientek celebrytki?
Nie chciałabym zdradzać nazwisk, ale tak – wśród moich klientek są osoby znane z telewizji i kolorowych pism. Jednak większość to kobiety, które mogą pozwolić sobie na taki wydatek. Nierzadko też przychodzą kobiety, które na ten cel oszczędzały dłuższy czas. Są też takie, które nie pracują zawodowo, ale umówiły się ze swoimi partnerami na taki krok.

Jak trafiają do pani te kobiety?

Na Facebooku mamy 6 tys. lajków, ale to nie jest bezpośredni i najważniejszy znak, że moje usługi są popularne. Znacznie większe znaczenie ma marketing szeptany, rekomendacje – to nakręca mój biznes. Jedna kobieta poleca mnie swojej przyjaciółce, ona poleca trzem następnym i tak dalej. To najlepsza metoda, to też potwierdzenie, że to co robię, robię bardzo dobrze.

Nie myślała Pani o rozszerzeniu oferty na mężczyzn? JBSM (Jak być szczęśliwym mężczyzną)?
Było u mnie trzech mężczyzn. Chcieli jedynie metamorfozy zewnętrznej, i sam fakt, że skorzystali z usług było jakimś wyzwaniem. Więc na ten moment myślę, że skoncentruję się na kobietach. Taki był pomysł na biznes i na razie tak zostanie. Ale w przyszłości zobaczymy, jestem otwarta.

Wywiad przeprowadził Łukasz Trybulski