
Różne twarze kobiecości. Tak chyba w skrócie można opisać pokaz Veronique Tomaotomo Tomasza Olejniczaka. Na wybiegu modelki zaprezentowały pełne spektrum sylwetek: od skórzanych szortów, spodni, mini-spódniczek po długie zwiewne suknie i płaszcze. Wszystko w genialnej oprawie muzycznej
REKLAMA
Na tym pokazie najwyraźniej wypadało lub warto było być, bo pierwszy rząd zajmowały głównie gwiazdy polskiego szołbiznesu. Aktorki, piosenkarki, modelki, trendsetterki przybyły tu z sympatii do projektanta Tomasza Olejniczaka i ubrań jego autorstwa Tomaotomo. Całe warszawskie Soho Factory, gdzie odbył się pokaz wypełnili więc fotoreporterzy i błyski fleszy. I naprawdę dobra muzyka elektroniczna.
Dominowały pastele. Pokaz Tomaotomo otwierały duety szortów i marynarek lub krótkich kurtek. Wszystkie uszyte ze skóry w odcieniach perłowym i pudrowo różowym. To sprytne połączenie mocnego trendu sportowego, ze szlachetnymi materiałami w bardziej klasycznej niż ciuchy sportowe kolorystyce.
Najwięcej na pokazie było jednak sukienek z żakardowej ażurowej tkaniny. Od mini, w tym słodkiej "małej białej" poprzez midi na maksi dress kończąc. Wszystkie w odcieniach bladego różu, złamanej bieli czy złota. Sukienki i spódnice miały bardzo różne kroje, w tym retro mini geometryczna w stylu lat 60., czy też długa spódnica do ziemi z seksownym, głębokim rozporkiem.
Doceniam pastele i spójną kolorystykę i stylistykę pokazu Tomaotomo. Dla mnie jednak największym olśnieniem było kilka rzeczy do nich w kontrze. Może dlatego, że nie lubię jak ubrania są zbyt stonowane i grzeczne. Jedwabna, nieco dłuższa koszula oversize w odcieniu ostrego oranżu przyciągnęła mój wzrok jako pierwsza.
W totalny zachwyt wpadłam przy czerwonych spodniach zestawionych z koszulą w tym samym kolorze. Do tego platynowe włosy i brwi modelki i jej jasna skóra, sprawiły, że mnie przez chwilę wbiło w fotel. Taki zestaw pojawił się również w drugiej wersji kolorystycznej, w odcieniu chabrowo błękitnym.
Androgyniczne ubrania były najciekawsze. Przedłużona marynarka bez rękawów w zestawieniu z krótkimi spodenkami, i wszystko w tonacji chabrowego błękitu wyglądały wręcz kosmicznie. I przewrotnie. Trochę jakbyś zabrała facetowi garnitur i obcięła rękawy i nogawki, tworząc ultranowoczesny garnitur letni. W bardzo dobrym dla słowiańskiej skóry odcieniu błękitu.
Przepiękne dwie suknie, na pewno spodobały się naszym gwiazdom. Pierwsza, w odcieniu złamanej, śmietanowej bieli. Druga, w moim ulubionym na tym pokazie, oranżowym czerwonym. Jedynym akcentem na tej sukni była skórzana lamówka wokół linii dekoltu. Też w tym samym kolorze. Minimalna, ale na tyle wyraźna, że spodobała mi się jej nietypowa, ale dekoracyjna linia.
Pokaz był bardzo pret-a-porter. Większość rzeczy nadaje się nie tylko na wybieg czy wielkie wyjście, ale i do noszenia na ulicy czy do biura. Dobrze skrojone spodnie, koszule i sukienki, to dowód na to, że projektant jest nie tylko wizjonerem, ale zna się na kobiecej sylwetce. Wszystkie ubrania projektu Tomasza Olejniczaka można dotkąć, przymierzyć i kupić w pierwszym butiku w centrum handlowym Plac Unii.
