FOT. TOMASZ STAŃCZAK / AGENCJA GAZETA

Wzajemne oskarżenia, miliony złotych, manipulacje kursem giełdowej spółki i długo oczekiwane mistrzostwa Europy w piłce nożnej. To nie scenariusz na kryminał, a kolejna odsłona historii o budowie pechowej autostrady A2 z Łodzi do Warszawy - tej, której nie wybudował chiński Covec.

REKLAMA
Gorąca atmosfera w Dolnośląskich Surowcach Skalnych – kierowcy chcący na Euro 2012 przejechać tą trasą mogą nie mieć szczęścia. Szczęścia nie ma też sama autostrada i jej wykonawca. Jeden z jego podwykonawców chce złożyć do sądu wniosek o upadłość spółki, media spekulują, że przez to, przejęty od chińskiego Covecu, fragment trasy może nie być gotowy na mistrzostwa Europy w piłce nożnej.
W specjalnie wydanym komunikacie, spółka napisała, że informacje podawane przez media są nieprawdziwe, a TR Construction, owszem, chce złożyć wniosek o upadłość DSS, ale z innego powodu – W styczniu TR Construction odebrał od DSS kruszywa o wartości ok. 1 mln złotych - a na dzisiaj planowane jest spotkanie przedstawicieli obu firm, na którym mają próbować polubownie zakończyć spór.
W GDDKiA o kryzysie na A2
Dziś spotkanie odbywa się też w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Jego tematem będzie stan finansów dolnośląskiej spółki. Stan, o którym już od kilku miesięcy wiadomo, że nie jest najlepszy – DSS od kilku miesięcy ma problemy z wypłacaniem należności swoim podwykonawcom. W styczniu podjęto decyzję o przejęciu przez partnera w konsorcjum, firmę Bögl a Krýsl, części obowiązków związanych z budową autostrady od DSS – wartość przekazanych prac to około 155 milionów złotych. Dodatkowo Bögl a Krýsl udzieliła swojemu partnerowi pożyczki w wysokości ponad 44 milionów złotych. Spółka zapewniała też, że wszystkie swoje prace ukończy zgodnie z harmonogramem. BaK odpowiada głównie za budowę mostów i dróg dojazdowych do nich – podział prac wpłynie na sprawną realizację projektu, umożliwiając przejezdność na odcinku C autostrady A2 na EURO 2012 - Za budowę drogi głównej nadal jednak odpowiedzialne są DSS.
Jak w wypowiedzi dla RMF FM powiedział Wojciech Malusi z Ogólnopolskiej Izby Drogownictwa, tak kończy się wybieranie przez Generalną Dyrekcję najtańszych ofert. DSS nie było przygotowane do tej budowy. Nie mieli doświadczenia, kadry, ani pieniędzy. Ewentualny upadek firmy może całkowicie pogrzebać szansę na choćby przejezdność autostrady A2 na Euro 2012. Nie wykonamy więc nawet planu minimum.
Jeszcze dwa tygodnie temu rzeczniczka GDDKiA Urszula Nelken uspokajała nas, że nie ma żadnego powodu, dla którego autostrada A2 miałaby nie być przejezdna na Euro 2012. Cała trasa z Łodzi do Warszawy ma 91 kilometrów długości, na 70 kilometrach już leży ostatnia, warstwa ścieralna asfaltu – 20 kilometrowy odcinek C nie ma scenariuszy awaryjnych, cały czas uważamy, że kontrakt jest do zrealizowania - mówiła nam wtedy Nelken. Dodała, że zgodnie z podpisanymi kontraktami, „pochińskie” odcinki a-dwójki mają być gotowe do 15 października, a przejezdne na Euro. Prace na odcinku A były wtedy skończone w 81 proc.
RMF dał się podpuścić
Podawane przez media informacje o ewentualnej upadłości wpłynęły na kurs akcji DSS – A to jest ścigane przez Komisję Nadzoru Finansowego, jeżeli TR Construction chciał złożyć wniosek o upadłość, to powinien go złożyć i wtedy informować, a nie informować, że złoży. - powiedział nam odpowiedzialny za PR spółki Michał Makarczyk. Na wczorajszej sesji akcje Surowców traciły nawet 8 procent. Zdaniem Makarczyka podwykonawca chciał wymusić na DSS szybsze wykonanie płatności i dlatego poszedł z informacją do RMF. - Oczywiście, są opóźnienia w płatnościach, ale od tego jest droga egzekucji, komornika w DSS jeszcze nie było - Makarczyk zapewnił też, że spółka na bieżąco reguluje zaległe płatności i zdaje sobie sprawę, że za wolno to idzie – a nawet, gdyby wniosek o upadłość został złożony, cała procedura trwa tyle, że autostrada zdąży się zbudować.
- Komisja Nadzoru Finansowego sprawdza wszystkie potencjalne manipulacje kursem, to standardowa procedura - powiedział w rozmowie z nami Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. Jego zdaniem w tym przypadku nie jest wcale przesądzone, czy działanie podwykonawcy było taką manipulacją – Gdyby oni powiedzieli, że chcą złożyć wniosek o upadłość, a tak naprawdę to by nie chcieli, to wtedy pewnie tak, ale nie chcę o niczym przesądzać.
W trakcie rozmowy z Łukaszem Dajnowiczem, zadzwonił Michał Makarczyk z DSS – Chciałbym dodać jeszcze jedną ważną informację: potrzebujemy w tej chwili 50 dni, by nasz odcinek autostrady był przejezdny. Na bieżąco zwozimy materiały, wystarczy położyć 200 tysięcy ton asfaltu, a to bardzo mało. Wszystko teraz zależy od pogody, jak na początku marca puści mróz, to w drugiej połowie kwietnia autostrada będzie przejezdna.
Minister transportu Sławomir Nowak powiedział dziś, że sytuacja na A2 jest monitorowana i nie należy ulegać emocjom. Według ministra Bögl a Krýsl zapewniła, że ewentualna upadłość spółki DSS, z którą w konsorcjum buduje odcinek, nie będzie miała wpływu na przyszłość inwestycji.