Ultimatum dla prorosyjskich separatystów - mają czas do 8.00 rano. "Terroryści zostaną zlikwidowani"
Ultimatum dla prorosyjskich separatystów - mają czas do 8.00 rano. "Terroryści zostaną zlikwidowani" YouTube.com

Pełniący obowiązki szefa państwa Ołeksandr Turczynow wydał w niedzielę wieczorem dekret rozpoczynający operację przeciwko terrorystom na wschodzie Ukrainy. Kijów postawił jednocześnie uzbrojonym separatystom ultimatum, na mocy którego mieli oni złożyć broń do godziny 08:00 czasu polskiego. Ultimatum zostało jednak zlekceważone, a separatyści zajęli kolejny budynek.

REKLAMA
Separatyści zdobyli w poniedziałek komendę milicji w Gorłówce (obwód doniecki). 100-osobowa grupa uzbrojonych mężczyzn zajęła budynek, wypierając z niego milicjantów, którzy nie chcą jednak złożyć broni. W związku z tym, że separatyści się nie poddali, pełniący obowiązki prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow poinformował, że "trwa walka z terrorystami". Zdaniem Turczynowa Donbas niebawem znów będzie stabilnym regionem Ukrainy.
Turczynow przyznał jednocześnie, że przy okazji zaplanowanych na 25 maja wyborów prezydenckich mogłoby się odbyć referendum w sprawie jedności państwa ukraińskiego. – Nie występujemy przeciwko referendum. Jestem przekonany, że większość Ukraińców wypowie się w nim za jednym, niepodzielnym i demokratycznym państwem ukraińskim – powiedział Turczynow.
Głos zabrał także minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, który oznajmił, że nowe władze w Kijowie "występują przeciwko swoim obywatelom". Ławrow zapewnił, że na Ukrainie nie ma rosyjskich agentów, dodając, że protesty organizowane na wschodzie Ukrainy są sprawiedliwe. Według niego Kijów nie powinien tłumić demonstracji przy użyciu siły.
– Wykorzystanie siły przeciw demonstrantom doprowadzi do kryzysu i ograniczenia kontaktu między nami – powiedział Ławrow. Tymczasem łotewskie media alarmują, że Rosja przeprowadza na wschodzie Łotwy tajne sondy, pytając tamtejszych mieszkańców o ocenę polityki Kremla.
Wcześniej szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wałentyn Naływajczenko oznajmił, że jeśli separatyści użyją broni, to "zostaną zlikwidowani".
– Zwracam się do wszystkich rodaków na wschodzie naszej Ukrainy. Nie bądźcie narzędziami w cynicznej, obcej wojnie przeciw własnemu krajowi. Nie popierajcie tych, którzy chcą zniszczyć pokój i pchają wasz region w otchłań gospodarczej katastrofy – powiedział Ołeksandr Turczynow.
W nocy zebrała się Rada Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Ukrainy. Wnioskowała o niego Rosja. W czasie spotkania, ambasador Rosji Witalij Czurkin skrytykował decyzję ukraińskiego rządu do stłumienia prorosyjskich wystąpień. Przedstawiciele pozostałych państw zwracali jednak uwagę przede wszystkim na zaangażowanie Rosji w podsycanie napięcia na Ukrainie i prowokowania przemocy.

Stała przedstawiciel Stanów Zjednoczonych stwierdziła, że Rosja rozpowszechnia fikcję odnośnie sytuacji na Ukrainie. Dodała, że to, co obserwujemy dziś na wschodzie kraju, bliźniaczo przypomina wydarzenia na Krymie. – Wiemy, kto za tym stoi – powiedziała Samantha Power.
Z kolei były doradca prezydenta USA Jimmy'ego Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego Zbigniew Brzeziński skomentował na antenie CNN, że przyszłość Ukrainy zależy w dużym stopniu od samych Ukraińców.
– Jeśli Ukraińcy nie będą walczyć z Rosją - jak to miało miejsce na Krymie - to Zachód nie udzieli im zbyt dużej pomocy. Gdy zdecydują się na opór, to prawdopodobnie będą przegrywać krok po kroku. Jeśli jednak ten opór się utrzyma, to Zachód - czy tego chce czy nie - będzie pod rosnącą presją opinii publicznej, by pomóc Ukraińcom – powiedział Brzeziński.

Źródło: tvn24.pl